Czym byłby Zbór bez słowa o krzyżu?

Czym byłby Zbór bez słowa o krzyżu?

Napisane przez: Johan O. Smith | Opublikowane: 1 lutego 2017

Krzyż usuwa wrogość

Na przestrzeni wieków nic tak nie drażniło i oburzało ludzi, a jednocześnie było tak pełne błogosławieństwa, jak krzyż. Chrystus cierpliwie nosił swój krzyż, co sprawiło, że stał się panem nad wszelkimi mocami i zwierzchnościami oraz otrzymał królewskie wykształcenie.

Żydzi od dawna żywili wielką nienawiść do pogan, ale Jezus przez krzyż – w swoim ciele – usunął nieprzyjaźń i stworzył w sobie samym z dwóch jednego nowego człowieka, przez co zaprowadził pokój. Pojednał obydwóch z Bogiem w jednym ciele przez krzyż, zniweczywszy na nim nieprzyjaźń. (List do Efezjan 2,14-18)

Skoro tak wielkie przeciwieństwa, jak Żyd i poganin, mogą pojednać się w jednym ciele, o ileż bardziej więc dwaj poganie mogą stać się jedno w tym ciele, którym jest Zbór? Jednak to dzieje się tylko i wyłącznie przez krzyż.

Na krzyżu umiera grzech w naszym ciele

Bóg miłuje krzyż, dlatego pozwolił, by Jego jedyny Syn nosił go przez całe swoje życie. Krzyż kształci lepiej, niż najlepsze szkoły; ponieważ one przygotowują ludzi tylko do życia na tym świecie, natomiast krzyż kształci nas zarówno do tego, jak i przyszłego życia. Diabeł jest w stanie przyjąć  wszystko, za wyjątkiem krzyża. Krzyża nie znoszą również jego dzieci, które chcą czynić dobrze, lecz tak, by uniknąć krzyża. Wdowi grosz miał związek z krzyżem, dlatego też wdowa dała więcej, niż wszyscy inni, którzy dawali z tego, co mieli w nadmiarze.

Duch Boży pociąga nas na krzyż; najpierw Chrystus był prowadzony tą drogą, a teraz również my. Chrystus ofiarował siebie samego w mocy Ducha wiecznego, więc i my możemy ofiarować się w ten sam sposób w śmierć przez moc Ducha Chrystusowego. W ten sposób jesteśmy kształceni, by stać się podobni Chrystusowi w Jego śmierci.

Krzyż jednoczy nas z Bożą mądrością

Kiedy Apostoł Paweł w słabości swojego ciała pierwszy raz zwiastował ewangelię Galacjanom, oni przyjęli go jak anioła Bożego i chętnie wyłupiliby swoje oczy i mu je oddali. (List do Galacjan 4,13-15) Jednak kiedy krzyż zaczął działać i apostoł przyszedł z powrotem do Galacjan, przemawiał w taki sposób, że nie mogli tego znieść, dlatego też powiedział: „Czy stałem się nieprzyjacielem waszym dlatego, że wam prawdę mówię?” (List do Galacjan 4,16)

Tego samego doświadczamy również dzisiaj. W momencie nawrócenia wszyscy stają się naszymi przyjaciółmi; jednak gdy weźmiemy na siebie krzyż, który Bóg kładzie na naszej drodze, przyjaciele stają się naszymi wrogami. Jeżeli usuniemy krzyż z chrześcijaństwa, wtedy świat wykorzystuje to i zadawala się wszelkimi religijnymi rozrywkami i  szuka przyjemności na wszystkie możliwe sposoby, by zadowolić swoje ciało.

Apostoł Paweł odczuł coś zupełnie innego. Krzyż doprowadził go do stanu, w którym czuł się jako najuboższy, skazany na śmierć; stał się widowiskiem dla świata, aniołów i ludzi. (I List do Koryntian 4,9) Stał się głupim ze względu na Chrystusa. Koryntianie z kolei byli bardzo rozumni i tacy są również ich potomkowie. Nikt nie wie więcej, niż głupiec – głupiec ma wiedzę o wszystkim. Gdy tylko pojawia się okazja, jest gotów objawić swoją głupotę, którą oczywiście sam uważa za mądrość. Tacy ludzie widzą siebie jako rozumnych w Chrystusie, dlatego też czują się mocni i pełni władzy.

Apostoł Paweł, przeciwnie, był słaby. Krzyż pokazał mu, że cała jego wiedza i mądrość, nawet ta otrzymana u stóp Gamaliela, była niczym w porównaniu z Bożym poznaniem, które zostało mu objawione w Duchu i za sprawą Ducha Świętego. Koryntianie byli uczczeni, a apostoł Paweł pozbawiony wszelkiej czci. Krzyż niesie ze sobą hańbę. Jeśli ktoś do tej pory nie obliczył kosztów, musi to zrobić teraz. Czy jesteś chętny, by dla krzyża pozbyć się wszelkiej czci? Czy chcesz stać się jedno z twoim Panem i Mistrzem w Jego hańbie? Czy jesteś chętny opuścić stare nauki, stare osądy i wszystko, co nazywa się starym zakwasem tak, by Bóg mógł uczynić cię nowym zaczynem? (I List do Koryntian 5,7)

Słowo o krzyżu jest życiodajnym chrześcijaństwem

Popatrz na chrześcijaństwo, które pogardza krzyżem, a zobaczysz, że jest bez życia. Cóż pomoże przemawianie, prorokowanie, mówienie w językach czy jakiekolwiek inne dary łaski bez krzyża? Spójrz wokoło na wszystkie wolne, religijne zgromadzenia, a zobaczysz, że powoli wymierają, ponieważ ich pastorowie i przełożeni nie zwiastowali krzyża. Dlaczego wszędzie po kątach szepcze się o wszelkiego rodzaju rozwiązłości? Powodem jest to, że człowiek nienawidzi krzyża i wtedy szybko pojawia się nieczystość i rozpusta.

Najwyższy czas, by obudzić się na to, co właściwe i wziąć to bardzo poważnie; nadszedł bowiem czas, że sąd rozpoczął się od domu Bożego – od nas samych. (I List Piotra 4,17). Sąd rozpocznie się od świątyni, a ci, którzy uważają, że są „wewnątrz”, będą również sądzeni, jak ci, którzy są „wewnątrz.” (1 Koryntian 5,12) Pan wykonuje Swoje dzieło w naszym czasie; zaczyna od wnętrza i kieruje się na zewnątrz, by to dzieło zostało wykonane przez Niego samego, a nie przez ludzi.

Bóg już wystarczająco długo znosił puste chrześcijaństwo – bez krzyża. Teraz pozwolił, by stara, dobra ewangelia krzyża odzyskała swój prawowity status i by „pełni rozwiązłości, niemoralni kaznodzieje wolności” ją dostrzegli. Powinni zacząć ubolewać oraz wstydzić się, ponieważ zostanie objawione, że nie zwiastowali prawdziwej ewangelii, niwecząc dzieło, które bez krzyża zbudowane jest ze siana i ze słomy.

Już wystarczająco długo zwiastowana była „wolność”. Zgromadzenia chrześcijańskie wyśmiewały tę wolność, a wiele osób bardzo chętnie z niej korzystało – w ciele. Nadszedł więc najwyższy czas, by zacząć zwiastować „krzyż”; a Bóg pracuje nad tym, by pojawił się rozwój.

Po raz pierwszy ten artykuł został opublikowany pod tytułem „Krzyż” w miesięczniku zborowym BCC „Skjulte Skatter” („Ukryte Skarby”) w sierpniu 1912 roku.
© Copyright Stiftelsen Skjulte Skatters Forlag