Droga krzyża

Droga krzyża

Napisane przez: Elias Aslaksen | Opublikowane: 2 lutego 2017

Droga życia

Droga krzyża (zapieranie się samego siebie) jest drogą życia; ponieważ: „Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje mnie. (Ew. Łukasza 9, 23). Każdy krok za Jezusem, każdy krok na drodze życia oznacza „nie” dla siebie samego, dla swojej własnej woli. Z każdym krokiem, który podejmujemy, wstępując w ślady Jezusa, musimy krzyżować swoją własną wolę, która jest przeciwna woli Bożej.

Jeśli wola Boża ma się wykonać w nas, wtedy koniecznie musimy się zapierać naszej własnej woli; ona musi umrzeć śmiercią krzyżową. Tutaj nie ma żadnej drogi pomiędzy – albo wola Boża, albo moja własna wola! Dlatego też nie jest napisane, że „powinniśmy” lub „najlepiej by było”, lecz „niechaj się zaprze samego siebie.Musimy iść drogą krzyża, jeżeli chcemy iść naprzód; ponieważ to jest droga życia.

Początkiem i fundamentem tej drogi jest Chrystus, który wziął na siebie swój krzyż, nosił go i został do niego przybity. Jeżeli chcemy Jego naśladować i stać się podobni do Niego, to musimy również wziąć swój krzyż i zostać do niego przybici – przez wiarę: „wiedząc to, że nasz stary człowiek został wespół z nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało unicestwione, byśmy już nadal nie służyli grzechowi;” (List do Rzymian 6,6). Słowo wiary mówi, że nasz stary człowiek został z Nim ukrzyżowany.

Jeżeli przyjmiemy to z wiarą, wtedy nastanie prawdziwe ukrzyżowanie. Jeżeli nie, to oczywiście niemożliwe jest iść naprzód po drodze krzyża.
Stary człowiek nie może czynić woli Bożej. Jeżeli wola Boża ma się wykonać, wtedy nasz stary człowiek musi zostać ukrzyżowany lub utopiony. (List do Rzymian 6,4; List do Kolosan 2,12) W niewierze lub niewiedzy wielu mówi, że „stary Adam” umie pływać. To straszne nieporozumienie. On nie umie pływać, lecz tonie jak kamień. Dopóki chodzi po suchym lądzie (nie zostaje ukrzyżowany przez wiarę) to wydaje mu się, że może pływać!

Rozwój - nowe światło

Wierząc Słowu z Listu do Rzymian 6,6 zaprzestajemy służyć grzechowi, tzn. zaprzestajemy czynić świadomy grzech, świadome uczynki ciała. Jednak nieświadomy grzech, nieświadome uczynki ciała (List do Rzymian 8,13) objawiają się tam, gdzie nie mam jeszcze światła. „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja…” (List do Galacjan 2,19-20). To opisuje zwycięskie życie i obejmuje wszelki świadomy grzech. "A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje wraz z namiętnościami i żądzami." (List do Galacjan 5,24). W tym zawiera się również wszelka świadoma pożądliwość i nasze złe skłonności, dzięki czemu możemy czynić tylko to, o czym wiemy, że jest właściwe. „Co zaś do mnie, niech mnie Bóg uchowa, abym miał się chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego dla mnie świat jest ukrzyżowany, a ja dla świata” (List do Galacjan 6,14). W podobny sposób określony jest mój stosunek do świata oraz „moje ja” – ukrzyżowane na tyle, na ile mam światła.

Nie możemy ukrzyżować starego człowieka, zanim go nie znajdziemy. Nie możemy też uważać się za ukrzyżowanych dla czegoś, czego nie widzimy, że jest grzechem. Dlatego chodzi o to, by trzymać się blisko Boga, byśmy ciągle otrzymywali nowe światło na nasze własne życie – tak, by coś więcej mogło zostać ukrzyżowane. Wszystko dzieje się przez wiarę. Przez wiarę stanie się to rzeczywistością w naszym życiu – w innym wypadku będzie to tylko teoria. Jeżeli rzeczywiście – przez wiarę – zostaniemy ukrzyżowani z Chrystusem, wtedy czynimy rzeczywiście postępy na drodze życia. Właśnie do tego zostaliśmy powołani.

Niech więc naszym mottem (odnośnie wszystkiego tego, co nasze własne) będzie: Na krzyż z tym!

 

Artykuł ten jest fragmentem broszury „Boże drogi do nieba” opublikowanej po raz pierwszy przez wydawnictwo Ukryte Skarby w 1935 roku .© Copyright Stiftelsen Skjulte Skatters Forlag