Duch wiary: objąć w posiadanie „Kraj Obiecany”

Duch wiary: objąć w posiadanie „Kraj Obiecany”

Napisane przez: Milenko van der Staal | Opublikowane: 3 stycznia 2017

Jeżeli mamy ducha wiary, Bóg może pomóc nam przezwyciężyć przeciwności, które pozornie wyglądają nie do pokonania.

Dwunastu szpiegów powróciło z ziemi kanaanejskiej, by zdać raport Mojżeszowi i Izraelitom. Wszyscy wrócili pełni zapału. Sam Bóg wyprowadził ich z Egiptu i nareszcie nadszedł moment prawdy. Czterdzieści dni wcześniej Mojżesz wysłał zwiadowców, dając im szczegółowe wskazówki, by zbadali i dowiedzieli się jak najwięcej o ziemi i jej mieszkańcach, zanim lud izraelski przejmie tą ziemię. Jego słowa pożegnania brzmiały: „zabierzcie też z sobą coś z płodów ziemi” (Przeczytaj IV Księgę Mojżeszową 13 i 14 rozdział)

Przynieśli więc kiść winogron tak wielką, że dwóch mężczyzn musiało ją nieść! „Przyszliśmy do ziemi, do której nas wyprawiłeś; ona rzeczywiście opływa w mleko i miód, a to są jej płody.” (IV Księga Mojżeszowa 13,27). Ludzie z zaciekawieniem gromadzili się wokół zwiadowców, by zobaczyć te płody na własne oczy. Każdy chciał spróbować tych owoców.

Kraj Obiecany

Nowe Przymierze również mówi o tym, że mamy objąć w posiadanie „Kraj Obiecany”. Jako Chrześcijanie otrzymaliśmy drogie i największe obietnice: możemy zakończyć z grzechem i mieć udział w boskiej naturze. (II List Piotra 1,3-4) Owocami tego kraju są cnoty i błogosławieństwa, które otrzymujemy: miłość, radość, cierpliwość, dobroć i pokój. Któż by ich nie chciał?

Jednak radość Izraelitów nie trwała długo. Szpiedzy zobaczyli również mieszkańców tamtej ziemi: silnych i rosłych ludzi, mieszkających w obwarowanych miastach. Zdali więc przygnębiający raport: „Ziemia, przez którą przeszliśmy, aby ją zbadać, to ziemia, która pożera swoich mieszkańców, a wszystek lud, który w niej widzieliśmy, to mężowie rośli. (…) wydawaliśmy się sobie w porównaniu z nimi jak szarańcza, i takimi też byliśmy w ich oczach.”

Izraelitów ogarnęło wielkie przygnębienie i płakali całą noc. Czy ich wszystkie marzenia miały się tak zakończyć? Czy naprawdę musieli znieść tyle przeciwności losu, by wszystko zostało udaremnione tuż u bram Ziemi Obiecanej?

Czy wierzysz?

Również w naszym chrześcijańskim życiu często może się tak wydawać. Porzuciliśmy nasze stare życie, by podążać za Jezusem, mając wielką nadzieję na lepsze życie. Jednak wtedy nasz wróg – grzech w naszej naturze – podnosi się i wydaje się ogromny, przerażający i niemożliwy do przezwyciężenia. Zaczynamy odczuwać, że to, by być chrześcijaninem kosztuje zbyt wiele i wymaga zbyt dużego nakładu pracy. Dlaczego Bóg nam nie pomaga?

Bóg nie może pomóc tym, którzy nie chcą wierzyć. Ma zbyt duży respekt dla wolnej woli, którą dał człowiekowi. Tak właściwie, bez wiary nie można podobać się Bogu. Bóg jednak obficie wynagradza tych, którzy z pilnością Go szukają. (List do Hebrajczyków 11,6)

Jozue i Kaleb – dwaj szpiedzy – przemówili: „Jeżeli Pan ma w nas upodobanie, to wprowadzi nas do tej ziemi i da nam tę ziemię (…) tylko nie buntujcie się przeciwko Panu. Nie lękajcie się ludu tej ziemi, będą oni naszym pokarmem; odeszła od nich ich osłona, a Pan jest z nami.”

Można by pomyśleć, że ludzie nabiorą otuchy, pamiętając, jakie obietnice Bóg im dał oraz widząc cuda, które On czynił. Było jednak inaczej. Z powodu niewiary – gdy natknęli się na trudności i opór, byli raczej skłonni ukamienować tych dwóch mężów wiary, niż podjąć bój i walczyć o Kraj Obiecany.

Wiara to wybór

Wtedy wkroczył Bóg. Izraelici przez swoją niewiarę, zaparli się Bożej mocy i chwały. Sprawiedliwy Boży gniew zapłonął przeciwko nim i Bóg przysiągł, że nikt z Izraelitów powyżej dwudziestu lat nie wejdzie do ziemi kanaanejskiej – wszyscy zginą na pustyni.

Jednak były dwa wyjątki: „Jednakże sługę mojego Kaleba, za to, że inny duch jest w nim i on był mi wierny całkowicie, wprowadzę do ziemi, do której poszedł, i jego potomstwo ją posiądzie (…) nie wejdziecie do ziemi, w której poprzysiągłem was osiedlić, z wyjątkiem Kaleba i Jozuego.”

Ten inny duch był duchem wiary. Wiara nie oznacza patrzeć na to, co widzialne, lecz wierzyć, że Bóg jest Wszechmogący. Wiara oznacza posłuszeństwo nawet wtedy, gdy nie widzimy rezultatów. Wiara oznacza działanie. Wiara przynosi rezultaty.

Bóg chce, byśmy wybrali to, by wierzyć i być posłusznymi. On chce, byśmy coś ofiarowali. Bóg był z Jozuem i ludem izraelskim, ale oni musieli pokazać, że sami również tego chcą. Podczas zdobywania Kanaanu – po tym, jak runęły mury Jerycha – żadne miasto nie zostało zdobyte bez walki.

Zasmakować owoców

W tym samym duchu wiary walczymy przeciwko grzechowi w naszej naturze. Musimy odrzucić własną wolę i grzeszne pragnienia. Jeśli przez wiarę będziemy pilnie szukać Boga, to On da nam siłę i moc, a kiedy zwyciężymy, cała chwała będzie należeć do Niego.

Nic nie osiągniemy bez walki, ale jeśli walczymy, nie ma niczego, czego nie bylibyśmy w stanie zdobyć. Wrogowie, jeden po drugim, będą padać przed nami. Wtedy nie tylko zobaczymy z daleka „owoce tego kraju”, ale uchwycimy miłość, radość, pokój oraz wszystkie cnoty – i będziemy mogli ich zakosztować. Kraj Obiecany stanie się naszym.