Jak budować wartościowe relacje?

Jak budować wartościowe relacje?

Napisane przez: Dorothy Timmons | Opublikowane: 6 czerwca 2017

Część indywidualnego uczestnictwa w społeczeństwie obejmuje interaktywne współdziałanie z ludźmi, z którymi przebywamy. Niektóre osoby wybieramy dobrowolnie, inne zaś są częścią naszego życia – czy tego chcemy, czy też nie.

Poprzez współpracę z otaczającymi nas ludźmi budujemy relacje, które według mnie sprawiają, że życie staje się interesujące i pełne znaczenia! Kiedy jako chrześcijanka wchodzę w kontakty z innymi ludźmi, których Bóg postawił na mojej drodze życia, uczę się pokory. Przez cały dzień mogę pracować nad tym, by znaleźć jak najlepszy sposób budowania społeczności i wartościowych relacji z ludźmi wokół mnie. Wtedy często zauważam, że nie mam cierpliwości ani mądrości do tego, by na przykład być taką przyjaciółką, jaką bym chciała być. Wiem, że muszę przyjść do Boga i prosić o łaskę, by wiedzieć, co mam powiedzieć, a czego nie.

Czego potrzebuję, by mieć dobre relacje z innymi

Rozmawiając z sąsiadem, być może dowiem się, że walczy ze śmiertelną chorobą lub przechodzi próbę, do której nie jestem w stanie się ustosunkować. Jednak odczuwam empatię i pragnę udzielić mu wsparcia. W pracy może krążyć plotka o moim przełożonym, od której pragnę trzymać się z daleka. W domu moje dzieci mogą mieć swoje wyjątkowe problemy i wszystkie muszą być rozwiązane we właściwy sposób, bym mogła budować zdrowe relacje z moimi dziećmi. Chcąc poradzić sobie z tymi wszystkimi sytuacjami, odczuwam brak mądrości i dobroci – cnót, jakie otrzymam, gdy będę wypełniać Bożą wolę, zamiast swojej. Być może jestem zmęczona i nie czuję się błogosławieństwem dla innych – jednak używając krzyża względem własnego egoizmu, pozwalam Bogu użyć siebie, by kogoś błogosławić. Wtedy nie jest to już mój porządek dnia, którym się kieruję, ale to, co duch sprawia we mnie w danym momencie.

Kiedyś słyszałam, jak pewien bogobojny człowiek powiedział: „Oby wszyscy, których spotkam, mogli odczuć pokłady dobroci, pochodzące ze serca, w którym aktywnie działa krzyż.” Muszę używać krzyża, innymi słowy, zwyciężać nad grzechem w swoim własnym życiu, jeśli również chcę mieć pokłady dobroci, którymi będę mogła błogosławić innych ludzi i budować właściwe relacje z nimi.

Krzyż umożliwia pokonywanie problemów oraz znajdywanie sposobów, by budować nowe więzi. Gdy moje własne wyobrażenia są na krzyżu, wtedy mogę mieć dobre relacje ze wszystkimi, którzy pojawią się na mojej drodze. Wtedy postępuję i reaguję we właściwy sposób, kierując się mądrością pochodzącą z życia według Słowa Bożego oraz Bożej woli. Jeżeli nie myślę o sobie samej, ale uważam innych za ważniejszych, to życie staje się naprawdę satysfakcjonujące i bardzo ciekawe. Wtedy też wszystkie moje relacje rozwijają się, a ja doświadczam błogosławieństwa, jakie pochodzi z czystych więzi i społeczności, nieskażonych grzechem ani szukaniem swego.

Miłość jest kreatywna

Wszyscy jesteśmy stworzeni jako indywidualne istoty, toteż nasze relacje z innymi są również bardzo wyjątkowe i indywidualne. Kiedy myślę o tym, jak zachowywać się względem innych, często przychodzi mi na myśl werset z Ew. Mateusza 25;40: „A król, odpowiadając, powie im: Zaprawdę powiadam wam, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście.” Składanie swojego życia, czyli rezygnowanie ze swojej woli po to, by miłować, błogosławić i troszczyć się o tych, którzy pojawiają się na mojej drodze – jest jednym z najprostszych sposobów służenia Bogu!

Miłość jest kreatywna, a to oznacza, że jest wiele sposobów, by budować społeczność i wartościowe relacje. Na przykład często myślę, że małe rzeczy mogą zmieniać życie ludzi – a w jaki sposób mogę czynić Bożą wolę w tych małych, nieznacznych sprawach? Kiedy żyję ukrzyżowanym życiem, Bóg może wskazywać mi miłość, jako aktywną cnotę, która może się objawiać w wielu małych rzeczach. Na przykład większość z nas ma przyjaciół i bliskich w starszym wieku. Nie trzeba wiele, by sprawić, żeby poczuli się wyjątkowi i kochani – może trochę pomóc w obowiązkach domowych, odwiedzić na chwilkę, przynieść talerz ciastek – tego typu sprawy. Starsi ludzie nie będą żyli wiecznie, a my nigdy nie będziemy żałować, że budowaliśmy więzi i społeczność z nimi, gdy jeszcze byli wśród nas.

Może być tak, że nie zawsze czuję, że jestem błogosławieństwem dla innych według mojej natury. Chęci w moim ciele chciałyby się bronić, a ja jestem kuszona do egoizmu i życia dla samej siebie. Jednak, gdy wszystko to jest „na krzyżu”, wtedy czynię Bożą wolę, a ludzie mogą zakosztować Bożej dobroci przez moje życie. Wtedy czynię dobrze z miłości do Chrystusa – a nie charytatywnie, czy z poczucia obowiązku jako chrześcijanka.

Nieskończone możliwości!

Być może kilka razy w ciągu dnia mam szansę podzielić się jakimś wersetem z Biblii z ludźmi, z którymi mam kontakt, lecz to moje życie powinno odzwierciedlać życie Chrystusa, a ja powinnam traktować ludzi w taki sam sposób, jak Jezus. Dobre słowo we właściwym czasie, pomocna dłoń, czy okazanie cierpliwości w trudnej sytuacji – to są sposoby budowania społeczności i właściwych relacji, a zarazem służenie Bogu. Jeśli mam dużo miłości do ludzi, wtedy Duch zachęca mnie do działania lub mówienia tego, co najlepsze tym, z którymi przebywam. Pokusa, by być leniwą i samolubną utrudniałaby mi wykonywanie tych małych, pozornie nieznacznych zadań, ale gdy zaczynam swój dzień ze zdecydowanym zmysłem, że „jestem ukrzyżowana z Chrystusem i już dłużej nie żyję dla samej siebie,” wtedy możliwości są nieograniczone!

Osobiście mam dług wdzięczności w stosunku do wielu osób, które pomogły mi, budując przyjaźń i społeczność przez wiele lat! Zamierzam tak samo czynić, gdy przebywam z ludźmi, których Bóg postawił na mojej drodze życia!