Jak można w próbach zawsze się radować?

Jak można w próbach zawsze się radować?

Napisane przez: Janne Epland | Opublikowane: 7 września 2015

Z natury, jako człowiek, nie jestem przygotowana do czynienia uczynków w Królestwie Niebios. Daleko mi do boskiej natury, lecz właśnie dlatego mogę się cieszyć, kiedy przychodzą próby w moim życiu – ponieważ wtedy mogę otrzymać więcej Bożych cnót!

Jednak najpierw muszę zobaczyć ten zły materiał, który mieszka we mnie, bym mogła coś z tym zrobić. Właśnie dlatego potrzebuję prób: poprzez doświadczenia i uciski Bóg pokazuje mi z czego mam się oczyścić. W ten sposób mogę zostać uświęcona – stać się podobna Jezusowi Chrystusowi.

Próba nie przychodzi po to, by uczynić moje życie trudnym lub smutnym.

Próby przychodzą we wszelki możliwy sposób, we wszystkich formach i rodzajach i są różne dla każdego. Bóg mnie zna i wie dokładnie, czego potrzebuję. Dlatego też, kiedy wchodzę w trudną okoliczność, małą lub wielką, to mogę „poczytywać ją sobie za największą radość.” (List Jakuba 1,2-4; I List Piotra 1,6-7) Tego potrzebuję! Ludzkie reakcje są często zupełnie przeciwne, lecz ja jestem powołana, by zostać uformowaną do Królestwa Niebios. Wtedy muszę dokładnie słuchać, jaka jest Boża wola względem mnie – co On chce mi wskazać teraz, w tej okoliczności? Z czego mam się oczyścić?

Próba nie przychodzi po to, by uczynić moje życie smutnym lub trudnym. Bóg posyła mi różne okoliczności, abym mogła zobaczyć grzech, który we mnie mieszka – tak, bym poznała prawdę i stała się szczęśliwą i wolną.

Kiedy widzę doświadczenie jako drogocenną możliwość, by zostać uświęconą, wtedy próby będą dla mnie wspaniałymi i niezastąpionymi okazjami.

Próby objawiają i pokazują mi, jaka jestem z natury i wtedy mogę zobaczyć, że na przykład mam wymagania względem innych lub jestem niewdzięczna i niecierpliwa. Już to, że w ogóle widzę moją własną naturę, jest wielką Bożą łaską. To właśnie światło z nieba sprawia, że wszystko staje się dla mnie jasne i proste. Dzięki temu, akurat w tej sytuacji, mogę otrzymać coś z Boskiej natury.

Dlatego jest napisane: „Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie.” (List Jakuba 1,2)

Kiedy widzę doświadczenia jako drogocenną możliwość, by zostać uświęconą, to próby staną się dla mnie niezastąpionymi okazjami, czymś – czego nie chciałabym przegapić! Jeżeli mam wyższy cel przed oczami, wtedy mogę cieszyć się w środku ucisku - chociaż po ludzku patrząc, może to być trudne.

Co robię, kiedy przychodzi ogień?

Najmilsi! Nie dziwcie się jakoby was coś niezwykłego spotkało, gdy was pali ogień, który służy doświadczeniu waszemu. Ale w tej mierze, jak jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, radujcie się, abyście i podczas objawienia chwały jego radowali się i weselili” (I List Piotra 4,12-13)

Apostoł Piotr zachęca nas tutaj, by radować się w cierpieniach, ponieważ one prowadzą do tego, że życie Jezusa może się we mnie objawić. To jest nadrzędnym celem we wszystkim, co się dzieje - mam zostać uświęconą, tak bym pewnego dnia mogła stanąć przed Bogiem bez skazy i bez zmazy. Jednak, aby tak się stało, konieczne jest, by przyszedł „ogień” nad moje życie! Rozchodzi się wtedy o to, by stać nieporuszenie! Nie pragnę omijać okoliczności, ale raczej modlić się do Boga o to, by przyjmować je we właściwy sposób i otrzymać ich możliwie jak najwięcej! Ogień oczyszcza złoto od wszelkiej nieczystości. (I List Piotra 1,7)

Bóg mnie zna i wie dokładnie, czego potrzebuję.

Cóż jest lepszego niż otrzymanie działu w Boskiej naturze? Ci, którzy stoją mocno w próbach, doświadczają tego, radują się oraz potrafią dziękować za wszystko, co ich w życiu spotyka. Doświadczają, że wszystko służy ku ich najlepszemu. Każda próba staje się możliwością, by pójść dalej po tej drodze i rozwijać się dzięki czynieniu woli Bożej.

A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani.” (List do Rzymian 8,28)