Jaka jest cena tego, by być uczniem Jezusa?

Jaka jest cena tego, by być uczniem Jezusa?

Napisane przez: Johan Oscar Smith | Opublikowane: 18 października 2016

„Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet i życia swego, nie może być uczniem moim.” (Ewangelia Łukasza 14,26)

Zauważ: nie może być moim uczniem. Ten, kto przychodzi do mnie. A więc możliwym jest przyjść do Niego, nie stając się Jego uczniem. Możliwym jest otrzymać przebaczenie grzechów bez przezwyciężenia grzechu, a to dotyczy większości chrześcijan. Jezus nigdy nie zgrzeszył. Nikt nie mógł Mu udowodnić jakiegokolwiek grzechu. Natomiast ludziom religijnym łatwo jest udowodnić grzech. Wielu z nich kłamie, nie płacą swoich zobowiązań, są pyszni, nieuczciwi, obmawiają swoich bliźnich, itd. Nikt z nich nie może powiedzieć tak, jak Apostoł Paweł: „Bądźcie naśladowcami moimi, jak i ja jestem naśladowcą Chrystusa.” (I List do Koryntian 11,1)

Uczniowie stawiają sobie za cel, by naśladować swojego mistrza. Są chętni, by słuchać i być posłuszni prowadzeniu Ducha. Mają w nienawiści wszelkie dobre, lecz ludzkie rady ojców, matek, rodzeństwa, żon czy dzieci. Tak, oni nienawidzą także własnego życia na tym świecie i żyją w ciągłym oczyszczaniu samych siebie. W ten sposób zwyciężają nad grzechem i szatanem. Mają to szczęście, by zawsze zachować się czystym w wolności Chrystusowej.

„Kto nie dźwiga krzyża swojego, a idzie za mną, nie może być uczniem moim.” (Ewangelia Łukasza 14,27)

To leży w każdym człowieku, że woli grzeszyć, niż cierpieć. Jeśli podczas swej wędrówki w życiu uczyniłeś coś niewłaściwego, wtedy najłatwiej jest ratować swoją cześć – swoje dobre imię tak zwanym „niewinnym kłamstwem”. Jednak prawdą jest, że nie powinniśmy bronić własnej czci, ponieważ wszelka cześć należy do Boga. Wiemy, że powinniśmy mówić prawdę - każdy z bliźnim swoim. Jeżeli idziemy drogą posłuszeństwa wiary, wtedy bierzemy swój krzyż i stajemy się uczniami Jezusa. To dotyczy naszego stosunku do wszelkiego grzechu i bez radykalnego nastawienia nie możemy przezwyciężyć grzechu, ani stać się uczniem Jezusa.

„Któż bowiem z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie najpierw i nie obliczy kosztów, czy ma na wykończenie? Aby gdy już położy fundament, a nie może dokończyć, wszyscy, którzy by to widzieli, nie zaczęli naśmiewać się z niego, mówiąc: ten człowiek zaczął budować, a nie mógł dokończyć.” (Ewangelia Łukasza 14,28-30)

Niestety, tak się dzieje z tysiącami chrześcijan. Zaczęli w Duchu a skończyli w ciele. Zaczęli wyznawać Chrystusa i cieszą się na nabożeństwach, jednak od razu, jak tylko wejdą w codzienne życie, ich bliscy zauważają, że posługują się kłamstwem, obmawiają, kradną itp., Wtedy inni ludzie szydzą z nich, mówiąc: I to ma być chrześcijanin? Taki człowiek nie obliczył kosztów i oczywiście nie stał się żadnym uczniem Jezusa Chrystusa.

„Albo, który król, wyruszając na wojnę z drugim królem, nie siądzie najpierw i nie naradzi się, czy będzie w stanie w dziesięć tysięcy zmierzyć się z tym, który z dwudziestoma tysiącami wyrusza przeciwko niemu? Jeśli zaś nie, to gdy tamten jeszcze jest daleko, wysyła poselstwo i zapytuje o warunki pokoju.” (Ewangelia Łukasza 14,31-32)

Chrześcijaństwo to taktyka wojenna. Trzeba usiąść i obliczyć, czy z dziesięcioma tysiącami wojowników można przezwyciężyć króla, który nadchodzi z dwudziestoma tysiącami. Jeżeli z obliczeń wynika, że nie jest się w stanie zwyciężyć, to wysyła się posłańców z zapytaniem o warunki pokoju. To jest zazwyczaj przerażający pokój. Nie taki pokój przyniósł Jezus swoim uczniom. On przyniósł prawdziwy pokój, ponieważ przezwyciężył grzech, szatana i wszelkie duchowe moce w okręgach niebieskich. On samotnie tłoczył do kadzi i nie znalazł żadnego pomocnika wokół siebie. (Księga Izajasza 63, 3-4)

Nikt nie może być Jego uczniem, nie oddawszy wszystkiego, co posiada. W Liście do Hebrajczyków 10, 34 jest napisane: „Cierpieliście bowiem wespół z więźniami i przyjęliście z radością grabież waszego mienia, wiedząc, że sami posiadacie majętność lepszą i trwałą.”

Jest możliwe przyjść do Jezusa po to, by pozbyć się jarzma grzechu; to przynosi wielką ulgę. Ale od uczniów wymaga się o wiele więcej. Muszą oddać wszystko, co posiadają. Nie chodzi tutaj o to, by na prawo i lewo rozdać całe swoje mienie, czyli wszystko to, co się posiada; lecz wszystko ma być do dyspozycji Ducha i poddane pod Jego kierownictwo. Wtedy nic nas nie może zaskoczyć. Potrafimy - tak jak jest napisane w Liście do Hebrajczyków 10, 34 - z radością przyjąć to, że nasze mienie zostaje nam odebrane.

Jeżeli wykonaliśmy wszystkie te obliczenia i doszliśmy do wniosku, że jest możliwe wytrwać w próbie, wtedy w prawdzie jesteśmy uczniami Jezusa Chrystusa.

 

Artykuł został po raz pierwszy opublikowany w miesięczniku BCC „Ukryte Skarby” w lutym 1942.
© Copyright Stiftelsen Skjulte Skatters Forlag