Jaką korzyść przynoszą mi trudne sytuacje?

Jaką korzyść przynoszą mi trudne sytuacje?

Napisane przez: Sarah Hauptkorn | Opublikowane: 26 czerwca 2017

„Za dni Ci dziękuję słoneczne,
Doświadczeń noc ciemną też.
Ty zawsze mnie dobrze wiedziesz.
Dziękuję za wszystko, co ślesz.”

Słowa te są refrenem pieśni napisanej przez Ingrid Bekkevold, kobietę, która nauczyła się okazywać wdzięczność we wszystkich sytuacjach życia, zarówno w dni słoneczne, jak i w ciemną noc doświadczeń. Ta bogobojna kobieta, która w ciągu swojego życia doświadczyła dużo cierpień i ucisków, napisała wiele natchnionych pieśni o tryumfalnym życiu z Bogiem. Jej pieśni stały się inspiracją dla wielu osób i w dzisiejszych czasach są świadectwem wdzięcznego serca, zarówno w smutku, jak i w radości.

Radość

Jest napisane coś interesującego o tych, którzy mieszkają w domu Pana.

„Gdy idą przez wyschłą dolinę, wydaje im się obfitującą w źródła (…)” Psalm 84,7

Gdy szukam Bożego prowadzenia w każdej minucie dnia, a także słucham tego, co On mówi w moim sercu – jestem jedną z tych, którzy mieszkają w domu Pana. Wtedy rzeczywiście doświadczam tego, że chwile smutku stają się w moim wnętrzu chwilami wzrostu i rozkwitu. Dopóki jestem zajęta czynieniem tylko tego, co mnie zadowala w danym momencie lub pozwalam sytuacjom przejąć kontrolę nade mną – zamiast złożyć swoje życie oraz wolę w Boże ręce – nie znajdę prawdziwej radości.

„Za wszystko dziękujcie; taka jest bowiem wola Boża w Chrystusie Jezusie względem was.” (I List do Tesaloniczan 5,18)

Dziękowanie jest świadomym wyborem, jakiego dokonuję, gdy nie mam kontroli nad tym, co dzieje się wokół mnie. Czyniąc w ten sposób, otrzymuję błogosławieństwo od Boga. To staje się źródłem głębokiej i prawdziwej radości.

Moc

Próby i uciski, których doświadczamy w życiu, mogą być porównane do programu wyższej edukacji.

Muszę przejść proces nauczania, by otrzymać certyfikat i stać się zdolną do wykonywania określonej pracy. Jeśli ten proces ma się udać, muszę pozwolić się kształcić i zmienić – z osoby bez kompetencji i doświadczenia w kogoś, kto jest wykwalifikowany i potrafi dopasować się do różnych sytuacji. Ta umiejętność pozwala mi użyć tego, czego się nauczyłam by zarobić na życie. Im wyższe wykształcenie, tym trudniejszy program nauczania. Oczywiście, jeśli uważam, że nie mam potrzeby, by się czegoś nauczyć, nie skorzystam wiele z żadnej edukacji.

Sytuacje, jakie napotykam w życiu, mają podobny cel, jednak przynoszą dużo lepszy efekt, gdy przyjmuję je z wdzięcznością. Dzięki nim wszystkie aspekty mojego życia mogą zostać przekształcone. Jeśli jestem pokorna i chętna, by się uczyć, Bóg może pracować we mnie i przeze mnie. Cóż za fascynująca perspektywa!

„Lecz powiedział do mnie: Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości. Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa. Dlatego mam upodobanie w słabościach, w zniewagach, w potrzebach, w prześladowaniach, w uciskach dla Chrystusa; albowiem kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny.” (II List do Koryntian 12, 9-1)

To przekształcenie całkowicie zmienia moje osobiste życie, a także życie na miejscu mojej pracy, wśród innych ludzi, gdyż jestem coraz to bardziej wyćwiczona w czynieniu woli Bożej, zamiast swojej własnej.

Mądrość

W przypowieści o mądrych i głupich pannach w Ewangelii Mateusza 25, Jezus mówi o tym, że pięć mądrych panien zebrało oliwę do swoich lamp oraz do naczyń, więc kiedy zapadła ciemność, miały zapas oliwy w naczyniu i lampy mogły dalej się palić. Olej, zdobywany z tłoczonych owoców, jak np. oliwki, jest wspominany w Biblii wiele razy. Uważany był za drogocenny. Jakże drogocenny jest ten olej, gdy pozwalam, by moja gorzkość, zazdrość i niewdzięczność zostały zgniecione! Wtedy moja lampa będzie mogła jasno świecić duchem wdzięczności, gdy nadejdzie ciemność!

Psalmista pisze: „Słowo twoje jest pochodnią nogom moim i światłością ścieżkom moim.” (Psalm 119,105). Jeśli pozwolę światłu Słowa Bożego świecić na moją ludzką naturę, mogę jasno zobaczyć co musi zostać zgniecione, by otrzymać olej i mieć zapas, gdy przyjdą na mnie próby. Wtedy otrzymam również mądrość, by zobaczyć którą drogą mam iść nawet przez te najtrudniejsze sytuacje.

Zapach

Apostoł Piotr pisze o rezultacie cierpień w życiu Jezusa, jak też o ich znaczeniu w naszym życiu: „Ponieważ więc Chrystus cierpiał w ciele, uzbrójcie się też i wy tą myślą, gdyż kto cieleśnie cierpiał, zaniechał grzechu, aby pozostały czas doczesnego życia poświęcić już nie ludzkim pożądliwościom, lecz woli Bożej.” (I List Piotra 4,1-2)

Jezus, zgadzając się na swoje ukrzyżowanie, złożył największą ofiarę, dzięki której teraz cała ludzkość może zostać zbawiona od swoich grzechów i żyć zwycięskim życiem. Gdy uzbroję się tą samą myślą, nie tylko przestaję grzeszyć, ale również do końca życia będę postępował według woli Bożej, a nie według swoich ludzkich chęci. To zupełnie inne życie, niż to, którym żyłabym wybierając inaczej. Cóż za fascynująca perspektywa! Gdy uzbroję się w zmysł, by cierpieć, moja wiara jest budowana i umacnia mnie. Wtedy mogę właściwie wykorzystać okoliczności pojawiające się na mojej drodze i zostać całkowicie przekształconym. Zamiast złego zapachu zgnilizny i rozkładu emanującego z mojego życia, doświadczam tego tak, jak jest napisane w Pieśniach nad Pieśniami 4,16: „Powstań, wietrze z północy, i zerwij się, wietrze z południa, przewiej mój ogród, niech się rozpłynie jego woń balsamiczna; niech przyjdzie mój miły do swojego ogrodu i niech spożywa wyborne jego owoce.”

Pokój

W Liście do Galacjan 5, 22-23 jest napisane: „Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu.” Gdy przyjmuję różne sytuacje życia z wdzięcznym nastawieniem, uczę się odbierać trudności jako nowe możliwości. Te sytuacje zostały z miłością przygotowane dla mnie przez mojego niebiańskiego Ojca, bym mógł dostąpić uświęcenia i zbawienia. Nie ma prawdziwego pokoju bez wojny; jeśli przygotowuję się do działań wojennych w moim sercu i zmyśle, by zgnieść gorzkość i zazdrość, wtedy drogocenne cnoty Boże, takie jak uprzejmość, łagodność, pokora i cierpliwość, mogą wzrastać i przynosić owoce w moim życiu.

Jaką korzyść przynoszą mi trudne sytuacje? Jeśli odbieram je jako dary, którymi mają być, zostaję przekształcona z kogoś, kto użala się nad samym sobą i jest gorzki – w osobę, która z radością i wdzięcznością przyjmuje każdą okoliczność, by zostać zbawioną od tego wszystkiego. Otrzymuję światło w swoim życiu, którego wcześniej nie widziałam. Światło to zwiększa się w miarę doświadczania bogactwa chwały Bożej. Z mojego życia zaczyna wypływać zapach, gdy północne i południowe wiatry w nie uderzają, a ja staję się błogosławieństwem dla innych oraz wzbogacam się w moim duchu.

„A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie.” (List do Filipian 4,7)