W jaki sposób znaleźć czas dla Boga, gdy jest się tak zajętym?

W jaki sposób znaleźć czas dla Boga, gdy jest się tak zajętym?

Napisane przez: Lawrence McCarthy | Opublikowane: 19 kwietnia 2016

Czy moje zainteresowania i dążenia na tym świecie, mogą stać się częścią życia z Bogiem?

Albowiem gdzie jest skarb twój – tam będzie i serce twoje. ” (Ewangelia Mateusza 6,21) To jest bardzo ważne pytanie: Gdzie jest „mój skarb”? Jeżeli nie jestem czujny, kiedy chodzi o moje powołanie, wtedy mój cel szybko może się skierować z powrotem na to, co ziemskie, a „mój skarb” będzie mocno tkwił w rzeczach tego świata.

Nie zawsze potrafię wygospodarować sobie czas na to, na czym najbardziej mi zależy. Jeżeli jestem szczery sam przed sobą i zastanowię się, czym interesowałem się w ciągu ostatniego dnia, tygodnia lub miesiąca, wtedy zobaczę, co właściwie cenię sobie najbardziej.

Nie zawsze potrafię wygospodarować sobie czas na to, na czym najbardziej mi zależy.

Wszystko, co czynię, robię przed Bożym obliczem. Moje codzienne czynności i zainteresowania szybko mogą okazać się tym, co odciąga mnie od Boga i od tego, co rzeczywiście ma wartość. To zajmuje wszelki mój czas i niszczy połączenie, jakie miałem z Duchem. Szkoła, kariera czy inne sytuacje w życiu, mogą być czymś, co lubię lub też życiową koniecznością, jednak w tym wszystkim najważniejsze jest mieć połączenie z Bogiem, a On musi być częścią wszystkiego, co robię.

Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane.” (Ewangelia Mateusza 6,33) Jeżeli nie potrafię utrzymać mojej relacji z Bogiem i jestem zajęty swoją karierą lub wykształceniem, oznacza to, że bardziej cenię ziemskie rzeczy. Jeżeli mam takie podzielone serce, wtedy jestem zbyt zajęty, by zwrócić uwagę na to, gdzie Duch chce mnie prowadzić.

„Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane.” (Ewangelia Mateusza 6,33)

Jestem powołany, by być na świecie, ale nie należę do tego świata. (Ewangelia Jana 15,19; 17,14 -19) Chociaż mogę interesować się rzeczami, które są wokół mnie i korzystać z nich, to muszę mieć swój cel skierowany na niebiańskie powołanie. Kiedy uzmysłowię sobie, że to jest to jedyne, co ma wartość w moim życiu, wtedy otrzymam szczere i prawdziwe zainteresowanie sprawami, które mają do czynienia z Bogiem.

Cichy, łagodny powiew

W I Księdze Królewskiej 19,11-12 jest napisane, że Bóg był w „cichym, łagodnym powiewie”. W dzisiejszym społeczeństwie jest wiele spraw, które chcą mnie odprowadzić od życia z Bogiem. Jak elektryczne zakłócenia płynące z odbiornika telewizyjnego, tak wiele spraw próbuje zagłuszyć ten cichy powiew i odprowadzić mnie gdzieś na lewo lub na prawo, by moja uwaga skupiła się na tym, co ziemskie, zamiast tego, co niebiańskie. Nie potrafię czynić woli Bożej, jeżeli nie słyszę Jego głosu.

Jeżeli jestem zajęty moimi własnymi zainteresowaniami, wtedy nie jestem przygotowany do prowadzenia duchowej wojny.

Jedynie przez Ducha, pijąc codziennie z żywego Słowa Bożego, otrzymam ucho, by słyszeć oraz zbroję, by walczyć przeciwko chytrym zasadzkom diabelskim. „Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć.” (I List Piotra 5,8) Jeżeli stale jestem zajęty moimi własnymi sprawami, codzienną rutyną i nie pozwalam Bogu być częścią tego wszystkiego, wtedy jestem nieprzygotowany do prowadzenia duchowej wojny i zaskoczony, kiedy przychodzą pokuszenia.

Wierny w małych okolicznościach

W tych codziennych sytuacjach jestem kuszony, by grzeszyć. Każdy dzień pełen jest możliwości, by przezwyciężyć swoją własną wolę. W pracy lub w szkole mogę być kuszony do irytacji, złości czy obmowy. Przedtem byłem zbyt zajęty, by pracować nad moim połączeniem z Bogiem, ale kiedy wejdę w takie sytuacje, wtedy właśnie potrzebuję Boga, by zwyciężyć.

Tylko wtedy, gdy zrezygnuję ze swojej własnej woli, mogę otrzymać pokój. Być może te małe, codzienne okoliczności, wydają się niezbyt wielkie lecz jeśli będę wierny w tych małych próbach, wtedy odgrywa to ważną rolę w moim codziennym życiu. (Ewangelia Łukasza 16,10) Duchowy wzrost przychodzi tylko przez codzienną walkę, kiedy wypełniam moje niebiańskie powołanie i w każdej okoliczności umartwiam to, co jest grzechem. To już jest nie tylko „priorytet” lecz życie z Bogiem zaczyna obejmować wszystkie aspekty mojego postępowania.

Służyć i miłować Boga stanie się tak ważne, jak oddychanie: nie mogę odstawić tego na bok i zająć się swoimi sprawami

Wtedy to, by służyć i miłować Boga stanie się tak ważne, jak oddychanie: nie mogę odstawić tego na bok i zająć się swoimi sprawami. To stanie się podstawą mojego życia, siłą napędową moich działań i mojego zachowania niezależnie od tego, co akurat robię. Zamiast tego, by modlitwę, czytanie Słowa Bożego i szukanie społeczności z ludźmi o podobnym zmyśle, traktować jako swój obowiązek, stanie się to moim skarbem, moją największą radością i jedynym zainteresowaniem. Słuchanie tego „cichego powiewu” będzie częścią każdych moich zajęć. Nigdy nie będę „zbyt zajęty” dla Boga; moim życiem będzie to, by żyć dla Niego.