Czy jest możliwe żyć tak, jak Jezus?

Czy jest możliwe żyć tak, jak Jezus?

Napisane przez: Irene Laing | Opublikowane: 30 maja 2013

Jesteśmy ludźmi. Grzeszymy. Ale czy tak musi być?

Przeczytałam pewne pytanie. Takie samo pytanie też mi kiedyś postawiono. I takie samo pytanie postawiłam sobie: „Czy jest możliwe żyć tak, jak Jezus?”

Być może powinnam zacząć od tego, że wierzę, że Jezus jest Synem Bożym. Wierzę, że przyszedł na ziemię, jako człowiek. Jest bardzo wyraźnie napisane w Liście do Hebrajczyków, że musiał się upodobnić do nas we wszystkim. Biblia mówi jednak, że Jezus nie popełnił grzechu, więc zastanawiam się, jak to było możliwe. (List do Hebrajczyków 2,17-18; 4,15-16)

«Jesteśmy tylko ludźmi»

Całe życie słyszałam, że „Bóg patrzy na nas, jako na grzeszników i współczuje nam. Ponieważ nas miłuje, jest oczywistym, że pragnie spędzić razem z nami wieczność. Skoro jednak jesteśmy tylko biednymi grzesznikami, jakimi jesteśmy, to w takim stanie Bóg nie może nas wszystkich tak po prostu wpuścić do nieba. A więc posłał swojego Syna (lub siebie samego, jak wielu myśli) na ziemię. On przyszedł, by wziąć na siebie winę za nasze grzechy, umrzeć za nas i przebaczyć nam grzechy tak, byśmy my, którzy wierzymy w Niego, mogli spędzić wieczność w niebie! Dzięki wielkiej Jego dobroci względem nas, miłujemy Jezusa i próbujemy żyć w taki sposób, by przynosić cześć Jego imieniu. Ale my jesteśmy tylko ludźmi. Grzeszymy.”

Czy Bóg nie ma dosyć mocy?

Pewnego dnia usłyszałam inną historię, która miała w sobie zawartość

Bóg patrzył na świat, na mężczyzn i kobiety, które stworzył. Widział różnego rodzaju ludzi. Widział tych, którzy żyli w jawnych grzechach. Widział także ludzi, którzy próbowali trzymać się Jego przykazań – ludzi, którzy desperacko próbowali być posłuszni prawom, jakie On im dał. Wszyscy ci ludzie, mieli jednak coś wspólnego. Grzech.

Ponieważ jest PRAWDĄ, że Bóg bardzo nas miłował i rzeczywiście pragnął spędzić razem z nami wieczność, więc był bardzo zmartwiony. Z powodu Jego niezmiennych praw, nie mógł – tak po prostu – pozwolić ludziom, którzy żyją w grzechu, wejść do Swojego Królestwa – Królestwa, które oparte jest na sprawiedliwości, pokoju i radości. (List do Rzymian 14,7)

Z powodu Jego niezmiennych praw, nie mógł – tak po prostu – pozwolić ludziom, którzy żyją w grzechu, wejść do Swojego Królestwa

Dlatego zesłał Bóg swojego Syna na ziemię, by nas zbawić. Jezus umarł za nasze winy, a Bóg obiecał przebaczyć nam wszystkie nasze grzechy, jeżeli tylko przyjmiemy Jezusa jako Pana w naszym życiu. To jednak był tylko początek planu Bożego!

Najważniejsza część historii o Jezusie to nie fakt, że umarł za nas na krzyżu, ale życie, jakie prowadził! On był tutaj, On był człowiekiem i był próbowany (doświadczony) we wszystkim, podobnie jak my (List do Hebrajczyków 4,15). Ale nie popełnił grzechu! On nienawidził pożądliwości w swoim ludzkim ciele. Nienawidził je tak bardzo, że zapierał się ich i umartwiał je – każdego dnia kładł grzech w śmierć. Dlatego śmierć na krzyżu, na Golgocie, nie miała nad Nim władzy! Powstał z martwych i ukazał się swoim uczniom, zanim wrócił z powrotem do nieba, by być razem ze swoim Ojcem!

Ślady, w które możemy wstępować!

Jezus jest naszym poprzednikiem, żył tutaj i pozostawił ślady, abyśmy w nie wstępowali (I List Piotra 2,22). Jest wyraźnie napisane, że my, jako Jego uczniowie, jesteśmy powołani, by wstępować w ślady Jezusa – człowieka, który nigdy nie popełnił grzechu. To oznacza, że my także możemy żyć bez grzechu!

... jesteśmy powołani, by wstępować w ślady Jezusa – człowieka, który nigdy nie popełnił grzechu

Jezus powrócił z powrotem do nieba, by być u swojego Ojca, ale nie pozostawił nas tutaj samych, byśmy męczyli się z własnym grzechem i nieszczęściem. On obiecał posłać nam Ducha Świętego, by nam pomóc – Ducha, który poucza nas i daje nam moc do zwycięstwa. Nie każdy otrzymuje Ducha Świętego. Bóg posyła Go tym, którzy są zmęczeni własnym grzechem i są Jemu posłuszni. (Dzieje Apostolskie 5,32)

Musimy modlić się o pomoc, by nie czynić tego, co wiemy, że jest złe – skończyć wykonywać naszą własną wolę, a czynić wolę Bożą. Jezus cieszy się, kiedy widzi, że tęsknimy za tym, by służyć Jemu z całego naszego serca i posyła swojego Ducha Świętego jako pomoc na drodze zbawienia. Pokazuje nam coraz więcej tego, co ma być ukrzyżowane. W ten sposób będziemy bardziej i bardziej podobni Jezusowi: staniemy się pełni sprawiedliwości, pokoju i radości. Cnoty Królestwa Niebios staną się naszym życiem i możemy cieszyć się na wieczność razem z naszym poprzednikiem, z tym, który żył i umarł dla nas!

Wierzę, że to jest prawda. Wierzę, że to jest dla mnie. Dlatego jestem chrześcijanką.

Nie wierzę, że ta historia – która daje mi tyle zawartości – jest tylko historią. Wierzę, że to jest prawda. Wierzę, że to jest dla mnie. Dlatego jestem chrześcijanką.

Lecz za przykładem świętego, który was powołał, sami też bądźcie świętymi we wszelkim postępowaniu waszym.” (I List Piotra 1,15)