Czy kontrolujesz swoje myśli, czy to one kontrolują ciebie?

Czy kontrolujesz swoje myśli, czy to one kontrolują ciebie?

Napisane przez: Ellen Wein | Miejsce: Niemcy | Opublikowane: 23 lutego 2010

„Myśl jest wolna” – tak zaczyna się pewne znane powiedzenie. Prawdą jest inna teza: „Nikt jej nie zna i żaden łowca jej nie złapie.” Myśl jest wolna w następujący sposób, że nikt oprócz mnie nie potrafi jej poznać, ani jej złapać. Ale czy to jest prawdziwa wolność?

Sama doświadczyłam, że myśli są jak nieproszeni goście, którzy zachowując się w sposób niemożliwy, "psują" całe odwiedziny. Chciałam wyrzucić ich za drzwi, ale nie potrafiłam tego zrobić we własnej mocy.

Dobre rady były drogocenne. Dlatego prosiłam Boga o pomoc. Również moi przyjaciele modlili się za mną. Krótko potem olśniło mnie:

- MUSISZ wziąć w niewolę swoje myśli, zanim ONE cię zniewolą!

Myśl ta sprawiła, że pewien werset z Biblii nabrał zupełnie innego wymiaru: „Gdyż oręż nasz, którym walczymy, nie jest cielesny, lecz ma moc burzenia warowni dla sprawy Bożej; nim też unicestwiamy złe zamysły i wszelką pychę, podnoszącą się przeciw poznaniu Boga, i zmuszamy wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi.” (2 Kor. 10, 4-5).

Od tamtego dnia nie byłam już dłużej zmęczona ani bezsilna. Mój pokój i radość cały czas wzrasta.

Nowy sposób myślenia stał się objawieniem od Boga. Wcześniej nie potrafiłam w ten sposób myśleć. Dopiero to nowe usposobienie, które otrzymałam, dało mi moc, by kontrolować moje myśli. Do mnie należy decyzja, czy pozwolę myśli rozwijać się w mojej głowie, czy też nie. Wybór należy do mnie! A to dało mi autorytet.

Boże myśli są dla mnie pełne nadziei i przyszłości!  „Każda myśl, która nie daje ci nadziei i wiary nie jest od Boga.” Takie zdanie słyszałam na jednym nabożeństwie. Odrzucam każdą myśl, która nie przynosi nadziei. Muszę być czujną, by być „szefem” mojej głowy. Bóg udziela mi w tym mocy, ponieważ On chce wzmocnić słabych.

Od tamtego dnia nie byłam już dłużej zmęczona ani bezsilna. Mój pokój i radość cały czas wzrasta. Mogę powiedzieć tak, jak Psalmista: „Wyciągnął mnie z dołu zagłady, Z błota grzązkiego. Postawił na skale nogi moje. Umocnił kroki moje. Włożył w usta moje pieśń nową, Pieśń pochwalną dla Boga naszego. Ujrzy go wielu i ulęknie się, I ufać będą Panu.” (Psalm 40, 3-4).