Dlaczego nie otrzymuję tego, co chcę?

Dlaczego nie otrzymuję tego, co chcę?

Napisane przez: Nellie Owens | Opublikowane: 19 maja 2014

Czym tak właściwie jest „moja wola” i w jaki sposób „moja wola” może służyć Bogu?

Nie znosisz, kiedy coś idzie nie tak, jak tego chcesz? Ja również tak to przeżywałam. Narzekałam. Narzekałam od razu, jeżeli coś szło nie tak, jak bym tego chciała. Irytowałam się, gniewałam a nawet złościłam, gdy coś szło niezgodnie z moją wolą.

„Moja wola” to niekończąca się lista rzeczy, o których wiem i myślę, jak powinny wyglądać. To żądania i oczekiwania, które mam względem innych ludzi oraz względem różnych okoliczności. „Moja wola” to moje ego. „Moją wolą” są moje chęci i pożądliwości. „Moja wola” pochodzi z mojej grzesznej, ludzkiej natury. Biblia opisuje tą ludzką naturę jako „ciało”. W Liście do Rzymian 8,8 jest napisane: „Ci zaś, którzy są w ciele, Bogu podobać się nie mogą.” Nie mogę podobać się Bogu, jeżeli żyję według pożądliwości ciała lub według „własnej woli”. Prawdą jest, że „moja wola” po prostu zupełnie nie pasuje do mojego życia i nie może służyć Bogu.

Boża wola jest przeciwieństwem „mojej woli” i jeżeli mam postępować i czynić to, co chce Bóg, zamiast tego, co ja sama chcę, wtedy coś musi się drastycznie zmienić.

Prawdą jest, że „moja wola” po prostu zupełnie nie pasuje do mojego życia i nie może służyć Bogu

Jezus powiedział do Nikodema: „... jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego” (Ewangelia Jana 3,3). Nikodem wiedział, że fizycznie nie można ponownie się narodzić i dlatego nie zrozumiał, co Jezus próbował mu przez to powiedzieć. Jezus wyjaśnił więc, że chodzi o narodzenie się według Ducha. Kiedy oddaję całkowicie moje życie Bogu, wtedy rodzę się na nowo. Podejmuję świadomą decyzję, by nie postępować już dłużej według „własnej woli”. Odkładam „starego człowieka” – zmysł ku temu, by służyć i żyć według grzechu, który mieszka w mojej ludzkiej naturze (List do Efezjan 4,22 i List do Rzymian 6,6). Oznacza to, że już dłużej nie poddaję się egoistycznym żądaniom i oczekiwaniom ciała. Wtedy staję się wolna i mogę znaleźć Jego wolę względem mojego życia oraz mogę służyć Bogu. Bóg posyła Swojego Ducha Świętego, żeby kierował moim życiem i prowadził mnie – by nauczył mnie odróżniać „Bożą wolą” od „mojej woli” oraz by dał mi moc i siłę być Mu posłuszną! (List do Rzymian 8,11-15)

Przez cierpienia Chrystusowe – przez to, że umartwiam moje pożądliwości i chęci (moją wolę) – otrzymam dział w wiecznej wspaniałości i radości

Najmilsi! Nie dziwcie się, jakby was coś niezwykłego spotkało, gdy was pali ogień, który służy doświadczeniu waszemu, ale w tej mierze, jak jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, radujcie się, abyście i podczas objawienia chwały jego radowali się i weselili” (I List Piotra 4,12-13) Cierpienia nie są przyjemne dla mojego rozumu i uczuć, ale przez cierpienia Chrystusowe – przez to, że umartwiam moje pożądliwości i chęci (moją wolę) – otrzymuję dział w wiecznej wspaniałości i radości.

W każdej okoliczności Bóg próbuje mi coś pokazać. Na przykład, kiedy w samochodzie zepsuje się silnik, jest to z całą pewnością sytuacja, jakiej nie chciałam. Ale Bożą wolą jest coś całkiem innego niż to, czego ja chcę według mojego ludzkiego zrozumienia. Być może On pragnie, bym zobaczyła moją dumę; może myślę, że mam kontrolę nad swoim życiem a tak szybko staję się niecierpliwą i gorzką. Kiedy w danej okoliczności świadomie wybiorę to, by być cicho, zamiast poddać się swojej złości i gorzkim myślom, wtedy cierpię w ciele, ponieważ nie czynię tego, czego chcę. W zamian otrzymuję coś z wiecznych wartości. „A Bóg wszelkiej łaski, który was powołał do wiecznej swej chwały w Chrystusie, po krótkotrwałych cierpieniach waszych, sam was do niej przysposobi, utwierdzi, umocni, na trwałym postawi gruncie” (I List Piotra 5,10). „Cierpieniem” nie jest to, że w samochodzie zepsuł się silnik lecz to, że nie poddaję się skłonnościom w moim ciele („mojej woli”). Zamiast narzekać, zwyciężam nad grzechem, który mieszka w mojej ludzkiej naturze i uwalniam się od niego!

Taki sposób myślenia przyniesie błogosławieństwo, którego „moja wola” nigdy nie potrafi wnieść!

Mogę iść naprzód z nadzieją, że będę coraz bardziej wolna oraz cieszyć się we wszystkich okolicznościach, które przynosi życie. Mogę patrzyć na moje codzienne życie w taki sposób, jak czynił to Apostoł Paweł: „Albowiem sądzę, że utrapienia teraźniejszego czasu nic nie znaczą w porównaniu z chwałą, która ma się nam objawić” (List do Rzymian 8,18). Taki sposób myślenia przyniesie błogosławieństwo, którego „moja wola” nigdy nie potrafi wnieść!