Dokąd prowadzą kręte ścieżki?

Dokąd prowadzą kręte ścieżki?

Napisane przez: Heidi Watz Vedvik | Opublikowane: 3 lutego 2013

Powzięłam decyzję, że chcę żyć według Słowa Bożego. Pragnę żyć według Bożych praw, czynić Jego wolę i zrezygnować z mojej własnej woli. Wiem, że to, co Bóg pragnie czynić w moim życiu, jest dla mnie tym najlepszym, pragnę więc wykonywać to, co jest napisane w Biblii. Z tej decyzji jestem bardzo zadowolona, gdyż takie życie czyni mnie szczęśliwą. Pomimo to czasem czuję, że chodzę w kółko – nie osiągając celu. W sercu narasta niepokój. A przecież nie tak powinno być?

«Na niwach zielonych pasie mnie. Nad wody spokojne prowadzi mnie, tam znajduję odpocznienie (Psalm. 23,2 - norw. tłum)

Dlaczego nie odczuwam odpocznienia, takiego zupełnego pokoju? Odczuwam pewien spokój, bo wiem, że Bóg istnieje. To czyni mnie radosną. Jednak mój nastrój nie zawsze zgadza się w zupełności z tym, co jest napisane w Biblii. Co sprawia więc, że odczuwam niepokój? Szybko otrzymałam odpowiedź na to pytanie. Jak zwykle znalazłam ją w Biblii. Jest napisane w ten sposób:

«Drogi pokoju nie znają
i nie ma prawa na ich gościńcach,
chodzą tylko krętymi ścieżkami.
Żaden z tych, którzy nimi chodzą,
nie zna pokoju
(Izajasz 59,8)

Aha! Chodzę krętymi ścieżkami! „… żaden z tych, którzy nimi chodzą, nie zna pokoju.” Ale co to są kręte ścieżki? Zawsze można wpisać te słowa w wyszukiwarce Google i znaleźć synonim – np. intryga. Innymi synonimami są: podwójna gra, oszustwo, ściema. A więc, czy ja tak czynię?

Tak, faktycznie, to jest właśnie oszustwo, które popełniam, gdy próbuję „ukryć” moje grzechy

Tak, faktycznie, to jest właśnie oszustwo, które popełniam, gdy próbuję „ukryć” moje grzechy, coś, do czego mam skłonność. Często zauważam, że chętnie pragnę zakryć te rzeczy, o których wiem, że powinnam je zmienić. Tak trudno jest zrezygnować z czegoś, co lubię, odłożyć to i pozwolić działać Bogu. Jako człowiek robię wszystko, byle tylko osiągnąć to, na co mam ochotę, chociaż wiem bardzo dobrze, że powinnam z tego zrezygnować. Może nie mam odwagi, by pozwolić Bogu przejąć kontrolę nad całym moim życiem – bo tak właściwie, to jest przerażające utracić kontrolę. Chociaż wszystko oddałam w Boże ręce, ponieważ mam już dosyć tego, by ciągle samej próbować coś czynić, to jednak ciągle kusi mnie, by część odpowiedzialności zachować dla siebie. Jeżeli mam problem np. z egoizmem, to wolę odłożyć tę sprawę gdzieś do kąta, gdyż tak właściwie lubię myśleć o samej sobie i nie chcę rozprawić się z tym – a już na pewno nie w tym momencie.

„Nie dzisiaj. Zajmę się tym później. Teraz jest mi trochę trudno, więc …” Takie myśli są właśnie oszustwem i wymówką – chodzeniem krętymi ścieżkami! Takie ścieżki prowadzą do nikąd i są drogami okrężnymi, które opóźniają pracę i postęp w moim wnętrzu. To są kręte, skomplikowane drogi, pełne ślepych zaułków i trudnych ścieżek pod górę. Łatwo jest zabłądzić, a jeśli tak się stanie, wtedy może być trudno odnaleźć drogę, którą Bóg przygotował. Przesuwa się i przesuwa granice – na wszystko ma się wymówki, ponieważ nie jest się w stanie słuchać prawdy i przyjąć jej. W końcu zabłądzi się tak, że już nie wiadomo, dokąd się udać, ponieważ nie słuchało się Bożej mowy i nie widziało Bożej drogi. „… Będziecie stale słuchać, a nie będziecie rozumieli; będziecie ustawicznie patrzeć, a nie ujrzycie. Albowiem otępiało serce tego ludu, uszy ich dotknęła głuchota, oczy swe przymrużyli …” (Ewangelia Mateusza 13,14-15). Jeżeli będę miała szczęście i w końcu znajdę właściwy ślad, niepotrzebnie zużyję wiele czasu tylko na to, by dojść do miejsca, w którym zabłądziłam. Jest to nieopisanie wielka strata!

Jeżeli troszczę się o to, by zachować swoją ścieżkę w czystości, to nie ma podstaw ku temu, by odczuwać wyrzuty sumienia.

Chodzenie po niebezpiecznych ścieżkach przynosi niepokój. Aby mieć w sercu głęboki pokój, muszę być pewna, że kroczę prosto Bożymi drogami i nie błądzę po jakichś ślepych zaułkach. Dlatego muszę przestać zakrywać rzeczy, które tak właściwie mam uporządkować. Muszę z tym zakończyć – z każdą małą, złą myślą, z wszelką chęcią, by być zauważonym, z wszelkim skąpstwem itd. Jeżeli troszczę się o to, by zachować swoją ścieżkę w czystości, to nie ma podstaw ku temu, by odczuwać wyrzuty sumienia. Mam pokój i odpocznienie, ponieważ wiem, że jestem na właściwej drodze. Taka droga będzie jasna i wyraźna, prosta i nieskomplikowana – tak długo, jak długo będę trzymać się Słowa Bożego, nie próbując oszukiwać samej siebie.

Bo nawet jeśli ktoś staje do zapasów, nie otrzymuje wieńca, jeżeli nie walczy prawidłowo” (II List do Tymoteusza 2,5).