Inny rodzaj wyprawy misyjnej

Inny rodzaj wyprawy misyjnej

Napisane przez: Harald Kronstad | Miejsce: Drammen, Norwegia | Opublikowane: 15 listopada 2011

Tamtego dnia nie byłem ani w Afryce, ani w innych odległych krajach. Moja misja miała miejsce tutaj, w moim kraju - Norwegii - podczas zwyczajnej podróży autobusem...
 

- Wierzę także w Boga i modlę się każdego wieczoru. Czyniłam tak odkąd byłam małą dziewczynką.
- Tak, czyż nie dobrze jest wierzyć w Jezusa? - mówię i cieszę się z tego, co powiedziała.

Siedząca obok mnie pani, podczas długiej podróży autobusem, opowiedziała mi już większą część swojego życia. Ma ponad sześćdziesiąt lat i przejdzie wkrótce na emeryturę, z czego bardzo się cieszy.

- Czytasz Biblię? - pytam.
- Nie, nie czytam. Myślisz, że powinnam?
- Tak, myślę, że byłoby to dla ciebie dobre. Miałabyś coś, czym mogłabyś się kierować w dalszym życiu. Biblia jest fantastyczną książką i daje nam prawdziwą pomoc i wskazówki do życia. Jest dla mnie wielką pomocą i błogosławieństwem!
- W życiu różnie się układa - mówi - Ty masz żonę i dużo dzieci, a ja nie mam nikogo. Kiedy byłam młodsza, dwa razy wyszłam za mąż, ale za każdym razem z mojej winy małżeństwo zostało zniszczone. Zachowałam dobre stosunki względem moich byłych mężów, ale jest mi strasznie przykro za smutek i ból, jakie wyrządziłam innym ludziom, dokonując moich wyborów. - przyznaje się do winy i mam wrażenie, że faktycznie mówi szczerze.
- Nie mogę powiedzieć, że boję się śmierci, ale boję się tego, w jaki sposób Bóg mnie potraktuje, kiedy przed Nim stanę. - mówi dalej.
- Z jednej strony potrafię to zrozumieć, ale najważniejszą sprawą jest uporządkowanie wszystkiego jeszcze teraz, dopóki żyjesz. Możesz to zrobić już dzisiaj.
- Naprawdę tak myślisz?

Wyciągam Biblię z mojej walizki i znajduję słowa Pawła w Rzym. 10; 9-10: "Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz. Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu."
Ona chętnie słucha, a te pełne nadziei słowa poruszają nas do głębi.

- Wiesz co? Myślę, że wcale nie jesteś tak daleko od Królestwa Niebieskiego.
- Dlaczego tak myślisz?
- Siedzisz przecież tu i teraz z człowiekiem, który przez łaskę otrzymał Królestwo Niebieskie i wieczne życie w swoim wnętrzu. - Słowa wychodzą prosto z mojego serca i czuję płynącą z mojego serca wdzięczność do Boga za Jego dobroć.

- To prawda - mówi.
- Pozwól Jezusowi, aby był Panem w twoim życiu i żyj dla Niego przez resztę swoich dni. W krótkim czasie możesz otrzymać pewność o swojej wieczności i o tym jak Bóg cię potraktuje, kiedy przed Nim staniesz! Pomyśl o złoczyńcy, który był ukrzyżowany razem z Jezusem. On przyznał się do swojego grzechu i błagał Jezusa o pomoc. Po kilku sekundach rozmowy tam na krzyżu, Jezus obiecał mu, że będzie razem z Nim w raju. Tak samo może być z tobą. Nie musisz długo się zastanawiać, kiedy czujesz, że Bóg działa w twoim sercu.
- Chciałbym być razem z tobą tam w niebie na całą wieczność. - mówię.
- Ja również bardzo bym chciała! - odpowiada.
- Teraz mam dużo do myślenia - mówi - Wiesz co? Obiecuję, że zacznę czytać tę książkę - wskazuje na Biblię - Ale ty także musisz mi coś obiecać.
- Tak? Co takiego?
- Że będziesz się za mnie modlił! - mówi.

Kilka minut później, poruszeni wysiadamy z autobusu. Jakiś przyjaciel wychodzi jej naprzeciw, a ona przedstawia mnie jemu, mówiąc: "Mamy sobie dużo do powiedzenia dzisiaj wieczorem!"

"Szukajcie Pana, dopóki można go znaleźć, wzywajcie go, dopóki jest blisko! Niech bezbożny porzuci swoją drogę, a przestępca swoje zamysły i niech się nawróci do Pana, aby się nad nim zlitował, do naszego Boga, gdyż jest hojny w odpuszczaniu!" Izaj. 55; 6-7.