Porównywanie się z innymi zabiera nam radość

Porównywanie się z innymi zabiera nam radość

Napisane przez: Kathryn Albig | Opublikowane: 11 lutego 2015

Były amerykański prezydent, Theodore Roosevelt powiedział przy pewnej okazji takie słowa: „Porównywanie samego siebie z innymi, niszczy radość w naszym życiu”. Wiele razy osobiście odczuwałam, że napotykam ścianę, kiedy chcę porównywać się z tym lub tamtym.

„Dlaczego ona tak łatwo nawiązuje kontakty z innymi ludźmi? Wszyscy ją lubią. Dlaczego ja taka nie jestem? Chciałabym być bardziej otwarta i towarzyska.”

„Ludzie zawsze pytają jego o radę i pomoc. A ja jestem ciągle pomijana. Pomoc, której mogłabym udzielić,  nie ma żadnej wartości.”

„On jest taki pewny siebie. Dlaczego ja cały czas muszę odczuwać, że z wieloma rzeczami nie umiem sobie poradzić?”

„Chciałabym …  byłoby tak fajnie … To byłoby prostsze … dlaczego nie ja …?”

Bóg wszystko wie i wszystko planuje

Takie myśli są jak odkurzacz, który wysysa radość z naszego życia. Dzień, który był pełen słońca, nagle staje się ciemny i ponury. Dlaczego? Ponieważ, w porównaniu z innym człowiekiem, nie jestem wystarczająco dobra. Ale Bóg nie stworzył nas po to, byśmy kopiowali pewne standardy. On stworzył każdego z osobna z wyjątkową osobowością, szczególnymi zdolnościami i unikalnymi darami oraz postawił w specyficznych okolicznościach. Tak, to dotyczy również mnie. Zaprzeczyć temu, to tak, jakby stwierdzić, że Bóg nie wiedział, co robi, gdy mnie tworzył i gdy planował moje życie. Jeżeli wierzę w Boga, to wierzę również, że On stworzył mnie dokładnie taką, jaką jestem i że ma szczególną troskę o mnie.

Bóg nie stworzył nas po to, byśmy kopiowali pewne standardy.

Oczy twoje widziały czyny moje, w księdze twej zapisane były wszystkie dni przyszłe, gdy jeszcze żadnego z nich nie było. Jak niezgłębione są dla mnie myśli twe, Boże, jak wielka jest ich liczba!” (Psalm 139,16-17)

Teraz ode mnie zależy, jak będę używać to, co Bóg mi dał, by błogosławić i służyć bliźnim. Nie potrafię tego czynić, kiedy patrzę z góry na innych i życzę sobie, aby być taką jak oni.

Rozchodzi się tylko o to, by naśladować Jezusa.


W Ewangelii Jana czytamy o tym, jak pewnego razu Piotr zapytał Jezusa o Jana. Jezus odpowiedział: „(…) a co ci do tego? Ty chodź za mną!” (Ewangelia Jana 21, 20-22) Tak proste to jest. Rozchodzi się tylko o to, by naśladować Jezusa. To nie odgrywa żadnej roli, co robi ten lub tamten. To po prostu nie jest moją sprawą! Ja mam naśladować Jezusa! Jeżeli rzeczywiście nad tym pracuję w moim życiu, to zostanę uwolniona od zazdrości, od niskiego poczucia własnej wartości, od kompleksów, niezadowolenia i niepokoju, który przynosi ze sobą porównywanie się z innymi.

Uczynki, które Bóg przygotował dla mnie

A więc to, co muszę zrobić, to skończyć porównywać się z innymi ludźmi i być wierną prowadzeniu Bożemu w moim własnym życiu. Nie mogę upodabniać się do tego lub tamtego – do osób, które wydają mi się, że są tym „właściwym” typem osoby, albo kimś, kto „ma wszystko”. To, co mogę zrobić, to prowadzić moje życie według Słowa Bożego. Paweł pisze: „Pilnuj siebie samego i nauki, trwaj w tym, bo to czyniąc, i samego siebie zbawisz, i tych, którzy cię słuchają.” (I List do Tymoteusza 4,16) Wtedy moja osobowość zostaje oczyszczana z grzechu, a ja będę akurat tą osobą, którą Bóg zaplanował, kiedy mnie stworzył. Będę w stanie czynić te uczynki, które dla mnie przygotował, abym czynił. „Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili.” (List do Efezjan 2,10)

Nie mogę próbować upodabniać się do tego lub tamtego. To, co mogę zrobić, to prowadzić moje życie według Słowa Bożego.

A więc, kiedy jestem kuszona, by porównywać się z innymi, to wiem, co muszę robić – modlić się do Boga, aby mnie wzmocnił. „Dziękuję ci Boże za to, że mnie stworzyłeś akurat taką, jaką jestem. Pomóż mi być pokorną tak, bym mogła widzieć, jak mam naśladować Jezusa w tych uczynkach, które są dla mnie przygotowane”. Jeżeli skupiam swój wzrok na tym, by naśladować Jezusa i nie pragnę być kimś, kim nie jestem, to On da mi siły, jakiej potrzebuję, by służyć i błogosławić innych tym, co Bóg mi dał i całkiem prosto żyć w czystości tylko przed Jego obliczem.