Zapominam, jaka jestem

Zapominam, jaka jestem

Napisane przez: Heidi Watz Vedvik | Opublikowane: 20 lutego 2013

Kiedy wstaję rano, tym pierwszym, co widzę, jest moje odbicie w lustrze. Znam szczegółowo swoją twarz i nie zapomnę jej, nawet gdybym zamknęła oczy i nie oglądała się w lustrze przez tydzień. Coś zupełnie innego jest, jeśli chodzi o moje wewnętrzne życie, moje myśli i mój osobisty stosunek do Boga w codziennych okolicznościach.

Gdy siedzę i słucham Słowa Bożego na nabożeństwie, wtedy widzę wszystko bardzo wyraźnie. Skupiam swoją uwagę na grzechu, o którym nawet nie wiedziałam, że jestem przez niego związana. Widzę swoje złe nawyki i zainteresowania, które muszą zostać usunięte. Kiedy słucham Słowa Bożego i dostrzegam swój problem, nie tak łatwo jest go ukryć, ale co się dzieje później, gdy wracam do mojej codzienności? Tak szybko zapominam, jak wyglądam i zapominam, co miałam uczynić.

Co się dzieje później, gdy wracam do mojej codzienności?

Dni mijają, wykonuję te same czynności, wchodzę w podobne okoliczności. Odsuwam problemy myśląc, że zajmę się nimi i rozwiążę je później. I tak z czasem pierwsze wrażenie, jakie miałam na nabożeństwie, zanika – staje się coraz mniej ważne, aż w końcu o nim zapominam. Dlaczego tak trudno jest pamiętać? Jak to jest możliwe, że to, co tak mocno paliło się w moim sercu, gaśnie?

Bo jeśli ktoś jest słuchaczem Słowa, a nie wykonawcą, to podobny jest do człowieka, który w zwierciadle przygląda się swemu naturalnemu obliczu; bo przypatrzył się sobie i odszedł, i zaraz zapomniał, jakim jest” (List Jakuba 1,23 -24).

Tak się często zdarza a jest tylko jeden powód: mianowicie taki, że czekam i z czasem zapominam, co tak naprawdę miałam zrobić z moimi słabościami, gdy już ich dostrzegłam. Wtedy staję się tylko „słuchaczem” Słowa, a nie „wykonawcą”. Nie będzie żadnego postępu w moim życiu. Bóg pragnie przekształtować mnie tak, bym mogła prowadzić życie jak Jezus. A ja temu przeciwdziałam, kiedy zapominam skoncentrować się na tym, by być „wykonawcą”! To coś tak ważnego – a ja o tym zapominam! Zapominam, jak wyglądam!

Jeśli szukam mądrości u Boga i już wcześniej myślę o tym, by zwyciężyć, jestem uzbrojona i gotowa sprzeciwić się pokusie

By tak nie się nie stało, by w sercu nie zgasnął ogień, muszę coś robić. Jeżeli Bóg ma mi pomóc, to muszę czynić coś więcej, niż tylko wysłuchać i zapomnieć. Stale muszę być gotowa na przyjęcie Boga i zawsze mieć cel przed oczyma, a nie myśleć o wszystkim, co tylko możliwe. Czy raczej nie mogę robić czegoś tak, by łatwiej było mi skoncentrować się w codziennych okolicznościach? Czytać, pisać, słuchać muzyki, porozmawiać z kimś – obojętnie, co by to było – tak, by sytuacja, w której mogę zwyciężyć, nie przeszła niepostrzeżenie obok mnie. Gdy przyjdzie próba, będę przygotowana; będę pamiętać, że właśnie teraz powinnam otrzymać zwycięstwo nad grzechem. Jeśli szukam mądrości u Boga i już wcześniej myślę o tym, by zwyciężyć, jestem uzbrojona i gotowa sprzeciwić się pokusie. Trudno jest zwyciężyć, ale jeżeli jestem skoncentrowana i świadoma moich słabości i modlę się do Boga o pomoc, to otrzymuję moc, by sprzeciwić się mojej naturze.

Tak, jak badam swoje odbicie w lustrze, tak samo mogę badać swoje wewnętrzne życie.

Chodzi o to, by cały czas pamiętać, jak wygląda moje wnętrze – nie lekceważyć tego i nie zapominać. Tak, jak badam swoje odbicie w lustrze, tak samo mogę badać swoje wewnętrzne życie – niech Duch Święty wskazuje na moje złe skłonności, których mam się pozbyć. W ten sam sposób jak myję swoją twarz, również mogę oczyścić swoje myśli i zmysł. Tak samo jak pamiętam moje zewnętrzne odbicie w lustrze, tak również nie mogę zapomnieć tego, co widzę wewnątrz. Szukać prawdy, myśleć i czynić.

«Jeszcze na małą chwilę światłość jest wśród was. Chodźcie, póki światłość macie, aby was ciemność nie ogarnęła …» (Joh. 12, 35)