Dając im niezapomniane wspomnienia

Dając im niezapomniane wspomnienia

Napisane przez: Ben Graham | Miejsce: Salem, Oregon | Opublikowane: 22 stycznia 2011

“O której jedziemy?”, ktoś pyta. Po upływie kilku sekund słychać dziwny hałas, gdy nagle pojawiają się dwa szkolne autobusy.

Jest szary, wilgotny poranek, typowa zima na Północno-Zachodnim Wybrzeżu Pacyfiku, i znany widok żółtych, szkolnych autobusów przypomina ci dzieci, wracające ze szkoły. Jednak tego poranku, autobus pełni inną funkcję.

Około 60 dzieci w wieku szkółki niedzielnej, pomiędzy rokiem 5-ym a 12-ym, przybyły do Macleay Christian Retreat, ośrodka konferencyjnego w Salem, w stanie Oregon, w USA, aby udać się szkolnymi autobusami na wycieczkę do Silver Falls.

„Będzie to bardzo interesujący i zabawny dzień”, wyjaśnia 26-letni Andrew Taylor.

Jest jednym z przełożonych szkółki niedzielnej, który w ostatnim roku był w Silver Falls, w przepięknym Parku Narodowym, gdzie jest mnóstwo górskich ścieżek otoczonych pięknymi lasami, w których wypływają wodospady.
 

Pada lekki deszcz i czuć łagodny podmuch wiatru, jednak dzieci go nie odczuwają, pakując się do autobusów. Powietrze wypełniają radosne pogawędki. W jednym z autobusów słychać piosenkę: „Happy birthday to you”, śpiewaną dla dziewczynki, która dzisiaj obchodzi 12 lat.

Kierowcy autobusów słyszą głośne śpiewy, głównie piosenek, które były śpiewane miesiąc wcześniej na Wigilijce. Czym bliżej celu, w autobusie jest coraz to głośniej!

Autobus nie zdążył się jeszcze zatrzymać, a dzieci stały już przy drzwiach. Pusty parking szybko się napełnił zachwyconymi dziećmi. Podzieleni na grupy, dowodzące przez opiekunów, biorą udział w różnych zajęciach; w wspinaczce górskiej, zwiedzając i bawiąc się.

„Mam się super z moimi przyjaciółkami!”, mówi dziewięcioletnia Amanda, której oczy promieniują z zachwytu, delektując się gorącą czekoladą wewnątrz schroniska.

Na zewnątrz biegają trochę mokrzy chłopcy, opowiadając o spacerze nad głośno huczącym, liczącym 60 metrów wodospadem.

Zapytaliśmy Matt Messmore (23 lata), dlaczego bierze w tym dobrowolnie udział, a on odpowiedział: „Jest to jedna z dobrych okazji, gdzie mogę spędzić czas z dziećmi, z którymi nie zawsze mam czas przebywać. Dzieci tak bardzo się cieszyły na tę wycieczkę, więc byłbym wielką egoistą, jeżeli nie chciałbym ich błogosławić.”

Zadaliśmy Andrew’owi Taylor to samo pytanie, na które odpowiedział tak: „To nie tylko słowa, które mówię, lecz życie, jakim żyję, oddziaływuje na dzieci. Muszę żyć w taki sposób, aby i one chciały naśladować Jezusa.” 

 

„Dzięki takim wycieczkom, możemy im dać wspomnienia na życie. To otwiera ich serca, tak iż później są bardziej otwarte na przyjęcie Słowa Bożego i opowieści z Biblii.”