„Całe moje życie jest faktycznie odpowiedzią na modlitwy”

„Całe moje życie jest faktycznie odpowiedzią na modlitwy”

Napisane przez: Brunstad.org with Piotr Pilch | Opublikowane: 5 grudnia 2016

„Całe moje życie tak naprawdę jest odpowiedzią na modlitwy”

Tym zdaniem Piotr zaczyna rozmowę. Jest stosunkowo wysokim mężczyzną, ale mówi cichym i łagodnym głosem. Podeszliśmy do niego, gdyż chcieliśmy się dowiedzieć, jaki rezultat przyniosła modlitwa za jednym z jego synów, który jest chory. Jego odpowiedź była zaskakująca.

Powietrze zdaje się nie ruszać, gdy Piotr kontynuuje swoją opowieść. „Urodziłem się w rodzinie, w której tylko mama była wierząca. Mój tata był alkoholikiem i często nie było go w domu. Mama przez wiele lat gorliwie się modliła do Boga, by zachował jej rodzinę.”

„Mieszkaliśmy w małym gospodarstwie w Polsce, a za naszym domem była obora. Z powodu sprzeciwu ze strony taty, mama nie mogła modlić się w domu, więc chodziła do obory i tam się modliła. Modliła się z taką mocą, że my, dzieci, słyszeliśmy ją, kiedy byliśmy w domu, czy bawiliśmy się na dworze. Modliła się, byśmy mogli poznać Boga i Jego moc oraz byśmy mogli uniknąć złego. Słyszeliśmy jej modlitwy i to zapaliło w nas iskierkę, dzięki czemu również zaczęliśmy szukać Boga.”

Po kilku latach ojciec Piotra również się nawrócił. „Wtedy mama i tata zaczęli razem modlić się w domu - w kuchni na dole. Mój pokój był bezpośrednio nad kuchnią i każdego wieczoru słyszałem ich modlitwy. Moi rodzice rozumieli, że to Bóg wlał do ich serc pragnienie, by ich dzieci zostały zachowane od tego świata. Szczególnie moja mama była kobietą modlitwy, a jej modlitwy wywierały na mnie potężne wrażenie.”

„Jeśli modlimy się według Jego woli, to wiemy, że On nas wysłuchuje.”

Modlitwa nastolatka, by zostać zachowanym

Kiedy Piotr miał około 16 lat, powstało w nim potężne pragnienie, by otrzymać dział w życiu w zwycięstwie nad grzechem. W życiu, o którym słyszał i zaobserwował u braci, którzy przyjeżdżali z Norwegii.

Piotr należał wtedy do ugrupowania Zielonoświątkowego. Jednak zaczął dostrzegać różnicę między braćmi, którzy przyjeżdżali z Norwegii a innymi kaznodziejami. „W tych braciach był duch świadczący o życiu, które prowadzili. Duch ten sprawiał, że zapragnąłem otrzymać dział w tym samym życiu.”

Mając takie pragnienie, Piotr szukał pomocy u Boga. „Z natury byłem bardzo porywczy, niecierpliwy oraz niegrzeczny. Kiedy coś mnie zdenerwowało, wybuchałem i krzyczałem na rodziców. Stworzyło to we mnie wielką potrzebę, więc szukałem odludnych miejsc, gdzie nikt nie mógł mnie zobaczyć, ani usłyszeć. Tam potężnie modliłem się do Boga. Modliłem się, by Bóg się nade mną zlitował. Modliłem się, by moje życie mogło się zmienić.”

„Bóg mnie stworzył, zna wszystkie moje ograniczenia i chce mi pomóc.”

Kilka lat później Piotr został powołany do dwuletniej służby wojskowej. Znalazł się tam „zupełnie sam” i musiał walczyć, by zachować się czystym. „W tamtych czasach wiele nieczystych rzeczy zaczęło napływać do Polski – poprzez telewizję i czasopisma. Wśród moich kolegów szerzyła się bezbożność. Dla mnie, jako młodego człowieka było bardzo ważne to, by zachować się w czystości. Miałem swoją kryjówkę, mały magazyn, w którym mogłem paść na kolana, modlić się do Boga i napełniać się Jego Słowem.”

„Właściwie dzięki modlitwom zostałem wyratowany i zachowany. Nie tylko dzięki moim modlitwom, lecz również dzięki modlitwom wielu osób, które bojowały za mną. Jestem przekonany, że również dzisiaj właśnie modlitwy innych umożliwiają mi zwycięstwo nad grzechem oraz udział w uświęceniu.”

Moc modlitwy w mojej własnej rodzinie

Dzięki modlitwie, życie Piotra zostało zachowane od grzechu i zniszczenia, o co przez wiele lat modliła się jego matka. Później, gdy Piotr założył własną rodzinę, także doświadczył mocy modlitwy – szczególnie w przypadku swojego najmłodszego syna, który cierpi na hemofilię, czyli brak czynnika powodującego krzepnięcie krwi w organizmie.

„Kiedyś mój syn był operowany. Po zabiegu zachorował na zapalenie płuc i miał wysoką gorączkę. Byliśmy z żoną w szpitalu, gdy ja również poczułem się bardzo chory i zmęczony. Musiałem pojechać do domu. Żona też była chora, jednak została z synem. W domu były dzieci, które także potrzebowały naszej opieki. W nocy zadzwoniła żona i powiedziała, że nasz syn najprawdopodobniej będzie musiał zostać w szpitalu przez conajmniej dwa tygodnie. Leżałem w domu z temperaturą 40 stopni i nie byłem w stanie nic zrobić.”

„Tamtej nocy poprosiłem dwóch wiernych braci o modlitwę za naszym synkiem. Z samego rana zadzwoniłem do żony i zapytałem, jak długo nasz syn będzie musiał zostać w szpitalu. Odpowiedziała, że jest zupełnie zdrowy. Dodała, że koło północy nastąpiło kompletne uzdrowienie. Wszystko było w porządku, a ja miałem po prostu przyjechać i zabrać ich do domu.”

Piotr doświadczył tego, że wołanie do Boga ma decydujące znaczenie. Otwiera ono drzwi dla wszelkiej pomocy, siły, pociechy, rozwiązań i cudów – drzwi, których człowiek sam z siebie nie jest w stanie otworzyć. Kiedyś Piotr przeczytał w gazecie, że rząd przestanie dofinansowywać lekarstwo na chorobę jego syna.

„Czułem, że myśli pełne obaw i troski zaczynają mnie atakować. Te lekarstwa są bardzo drogie, a bez nich pacjenci cierpią i doświadczają okropnego bólu. Jedyną rzeczą, jaką mogłem zrobić, była modlitwa do Boga. Prosiłem Go o pomoc w walce i o interwencję w tej sprawie. Bóg posłał mi swoje Słowo z Listu do Hebrajczyków 12,28: „Przeto okażmy się wdzięcznymi, my, którzy otrzymujemy królestwo niewzruszone, i oddawajmy cześć Bogu tak, jak mu to miłe: z nabożnym szacunkiem i bojaźnią.” Wtedy wszelkie obawy i troski musiały ustąpić. Później okazało się, że rząd odstąpił od swoich planów i w dalszym ciągu dofinansowuje te lekarstwa.”

„Możliwość przyjścia przed tron łaski i otrzymania pomocy jest nieocenionym przywilejem. Do kogo innego miałbym się zwrócić w mojej potrzebie?”

Odpowiedzialność, jaka jest w modlitwie za innymi

„Kiedy widzę, od czego zostałem zachowany i dostrzegam to fantastyczne życie, jakie mogę osiągnąć, wtedy budzi się we mnie ogromne pragnienie, by inni również mogli tego doświadczyć.”

„Wiem, że wszystko skończyłoby się katastrofą, gdybym wiódł życie w rodzinie – z żoną i dziećmi według mojej natury i moich skłonności. W żadnym wypadku nie jest to moja zasługa. Kiedy rozmawiam z innymi ludźmi w Zborze, często słyszę, że modlą się o mnie. W Zborze jesteśmy pod „parasolem modlitw.” Być może niektórzy nie mają widocznej służby, ale od czasu do czasu słyszymy, że modlą się o nas, co sprawia, że czujemy się bardzo bezpiecznie.”

„To sprawia, że również odczuwam pragnienie, by modlić się do Boga, ofiarować wszystko i pracować razem z Nim w pomaganiu innym. Uważam, że to nie jest sprawiedliwe, jeśli żyjemy egoistycznym życiem, w którym zajmujemy się tylko samym sobą i pozwalamy, by inni robili to, co chcą lub co potrafią. Jeżeli ludziom, o których się modlę, dobrze się powodzi wtedy jest to dla mnie niesamowita radość, że mogłem im pomóc.”

„Modlitwa jest jednym z najważniejszych filarów w moim życiu”

„Jest napisane, że „wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego” (List Jakuba 5,16). Jeśli chcę, by moje modlitwy miały wielką moc i przynosiły rezultat, muszę żyć sprawiedliwym życiem. Bożą wolą względem nas jest nasze uświęcenie. Jeśli modlimy się według Jego woli, wtedy wiemy, że On nas wysłuchuje. Nie znaczy to, że On nas wysłucha, kiedy się modlimy o więcej pieniędzy, dobre samochody, czy ładny dom. Jednak, kiedy modlę się do Boga i widzę swoją własną potrzebę, wtedy On przychodzi ze swoją mocą i objawieniem, by mi pomóc.”

„Modlitwa jest jednym z najważniejszych filarów w moim życiu. Możliwość przyjścia przed tron łaski i otrzymania pomocy jest nieocenionym przywilejem. Bóg mnie stworzył, zna wszystkie moje ograniczenia i chce mi pomóc. Przychodzi ze swoim światłem w sytuacjach, w których akurat się znajduję; daje mi swoje Słowo i nagle wszystko staje się jasne. To wzbudza we mnie głęboką wdzięczność i poczucie bezpieczeństwa, gdyż wiem, że On nigdy mnie nie zawiedzie. Do kogo miałbym się zwrócić w mojej potrzebie?”