„Ciągle na wszystko się obrażałam…”

„Ciągle na wszystko się obrażałam…”

Napisane przez: Angela Schapf with Alta Henry | Opublikowane: 26 kwietnia 2017

Alta jest matką, pracującą kobietą, zajmującą się również wieloma innymi sprawami. Jej zapracowane życie wymaga wcielania się w wiele ról, ale jest to pełne i satysfakcjonujące życie. Jednak, w pewnym momencie, kiedy jej dzieci dorastały, zdała sobie sprawę, że nie była szczęśliwa. Ciągle była zagniewana i zdenerwowana. Powoli zaczęła zdawać sobie sprawę, że problemem było jej ciągłe obrażanie się na wszystko i o wszystko – o to, jak ludzie ją traktowali, że nie została zaproszona tu i tam, chociaż uważała, że powinna była być, jak ludzie traktowali jej dzieci, itd. Wiedziała, że to był powód jej nieszczęścia, jednak minęło trochę czasu, zanim rzeczywiście zrozumiała, co jest korzeniem problemu. Początkowo myślała, że problemem byli ludzie wokół niej, którzy powinni się zmienić – to oni są winni, a nie ona.

Myśląc w ten sposób, nic się nie zmieniało. W końcu nadszedł czas, że miała wszystkiego dosyć i była zmęczona swoim ciągłym niezadowoleniem. Stale czuła się poirytowana i obrażona na coś. Stało się to dla niej ogromnym ciężarem, więc postanowiła wołać do Boga, by wskazał jej, co musi zrobić, by się od tego uwolnić.

Dzięki potrzebie oraz pokornej prośbie i wołaniu o pomoc, Bóg był w stanie objawić jej prawdę. To był pierwszy krok do zwycięstwa, odpocznienia, radości i wolności.

Znalezienie rozwiązania problemu

„Odkryłam, że obrażanie się ma korzenie w wielu innych rzeczach” – mówi Alta. „Miałam wysokie, pełne własnej sprawiedliwości myśli o samej sobie i dlatego uważałam, że ludzie powinni mnie traktować inaczej, niż to czynili. Mierzyłam innych według siebie – moją rodzinę i przyjaciół – i ciągle byłam rozczarowana, że nie zachowywali się tak, jak powinni. Wszystko sprowadzało się do jednego wielkiego problemu: dumy. Ona doprowadzała do obmawiania, niecierpliwości, chowania urazy i wielu innych, okropnych rzeczy. Byłam daleka od pokory, o której mówi Biblia. (Ew. Mateusza 23,11-12; List do Filipian 2,3; List Jakuba 4,6)

Czas na działanie

„Kiedy zobaczyłam to w mojej naturze, od razu wiedziałam, że muszę coś z tym zrobić. Bóg pokazał mi kilka wersetów z Listu do Rzymian 12,10, i 16”: "Miłością braterską jedni drugich miłujcie, wyprzedzajcie się wzajemnie w okazywaniu szacunku… Bądźcie wobec siebie jednakowo usposobieni; nie bądźcie wyniośli, lecz się do niskich skłaniajcie; nie uważajcie sami siebie za mądrych."

„Zrozumiałam, że będąc obrażoną, nie mam miłości do braterstwa, do członków ciała Chrystusowego, wśród których są mój mąż, moje dzieci oraz moi przyjaciele. Niszczyłam relacje ze wszystkimi, więc nadszedł czas, bym przestała obwiniać o to innych i skupiła się na samej sobie. Zaczęłam rozumieć, że kiedy się obrażam, nie potrafię jednocześnie miłować. Będąc kuszona do obrażenia się o coś, modliłam się do Boga i powtarzałam sobie ten werset: „Nie uważajcie sami siebie za mądrych.” Całym moim pragnieniem było posłuszeństwo tym słowom.”

„Moje nastawienie się zmieniło i zaczęłam trzymać się nowej wytycznej: „Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa, nie zazdrości, miłość nie jest chełpliwa, nie nadyma się, nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, NIE MYŚLI NIC ZŁEGO!” 1 Corinthians 13:4-5.”

Walka o wolność

„Poddanie się obrażaniu to jak otwarte drzwi dla wszystkich innych, okropnych myśli, w których nie ma miłości. Uważam, że jestem kimś wyjątkowym i potrzebuję wyjątkowego traktowania, jestem tak zadufana w sobie, że nie mam czasu dla innych i ich potrzeb. Nie mogę mieć bogatego życia w Bogu, jeśli ciągle się obrażam. Jest napisane, że Jezus wołał o pomoc z wielkim wołaniem i ze łzami, i to zachęciło mnie, by być tak samo żarliwą. Jak mogę myśleć, że osiągnę zwycięstwo, nie postępując w taki sam sposób? Moja własna opinia, jak powinno coś wyglądać, była tak mocno zakorzeniona w mojej naturze, że potrzebowałam prawdziwej walki, aby nad tym zwyciężyć. Muszę rzeczywiście przychodzić do tronu łaski i wołać do Boga o łaskę oraz pomoc. Jeśli czynię to w pokorze, stanę się wolna.”

„Zwycięstwo w tej dziedzinie doprowadziło mnie do odpocznienia – prawdziwego odpocznienia w moim duchu. Znalazłam szczęście, którego mi brakowało. Teraz mogę mieć czystą i bezinteresowną miłość do moich bliskich i przyjaciół. Z pełną determinacją pragnę porzucić wszystko, co „moje” i sprawić, by miłość stawała się coraz mocniejsza i rozwijała się każdego dnia.”

„Nie jestem jeszcze zupełnie wolna; ciągle jestem kuszona, ale nie pozwalam już, by szatan miał we mnie jakiś korzeń. Wołam do Boga: ‘Boże, pomóż mi! Ty wiesz, że nie chcę się obrażać’ i wtedy szukam możliwości, by być wdzięczną za daną okoliczność oraz popatrzeć na sytuację z innej strony. W ciągu dnia przychodzą różne okoliczności i myśli: ‘Jak oni mogli mi to zrobić?’ Wtedy myślę: ‘Nie! Nie muszę czuć się urażoną i się obrażać.’ Jestem teraz dużo bardziej szczęśliwą i wdzięczną osobą niż byłam dwa, trzy lata temu. To działa. To naprawdę działa.”

„Mając tę pewność, że Ten, który rozpoczął w was dobre dzieło, będzie je też pełnił aż do dnia Chrystusa Jezusa.” (List do Filipian 1,6)