Dlaczego tak trudno jest być przykładem we własnym domu?

Dlaczego tak trudno jest być przykładem we własnym domu?

Napisane przez: Elisabeth Risnes | Opublikowane: 29 września 2016

Szczere świadectwo pewnej matki o tym, jak komentarz jej dziecka odkrył prawdę o niej samej.

„Przecież ty się złościsz”. Był poniedziałkowy poranek i akurat przyjechałam do domu, ponieważ odwoziłam starsze dzieci do szkoły. Otworzyłam drzwi i weszłam do domu z młodszymi dziećmi. Czułam się trochę przygnębiona. Nie dlatego, że był to poniedziałek, ani że wielki kosz ubrań czekał, by je poskładać. To było uczucie zawiedzenia własną osobą. To nie było dobre uczucie.

Właściwie ten dzień zaczął się dobrze. Wstałam, gotowa na spotkanie nowego tygodnia. Byłam pozytywnie nastawiona do świata. Ale to zmieniło się szybko. Zachowanie moich dzieci stało się wyzwaniem - od samego początku, gdy tylko się obudziły – biły się, kłóciły, nie chciały słuchać i bawiły się, zamiast ubierać się do szkoły. Kiedy teraz o tym myślę, to właściwie wcale nie było aż tak źle. Robiły to, co zazwyczaj dzieci robią. Ale ja sobie z tym nie poradziłam. To mnie irytowało. Czułam się coraz bardziej zdenerwowana. Kłótnie nie skończyły się nawet w drodze do szkoły. W końcu nastąpił wybuch: po prostu nie wytrzymałam. Zatrzymałam samochód i głośno nakrzyczałam na dzieci. Kłótnie umilkły i pojechaliśmy dalej do szkoły. Zanim dzieci opuściły samochód, mówiłam im, jak się mają zachowywać i że nie powinny się gniewać i złościć jeden na drugiego.

Mój ośmioletni syn słuchał tego i odpowiedział: „Przecież ty się złościłaś!”

Bądź przykładem dla wierzących

Byłam w domu, gdzie panowała cisza, ale słowa mojego syna brzmiały głośno w moich uszach. Były przecież tak prawdziwe i to było przyczyną mojego przygnębienia. Nie chciałam, by tak się stało. W jaki sposób mam pomóc moim dzieciom dokonywać właściwych wyborów w życiu, skoro sama nie żyję tak, jak mówię?

Dzień wcześniej byłam na nabożeństwie w naszym Zborze i jeden z braci czytał werset z I Listu do Tymoteusza 4,12: „Niechaj cię nikt nie lekceważy z powodu młodego wieku; ale bądź dla wierzących wzorem w postępowaniu, w miłości, w wierze, w czystości.” „Kim są ci wierzący? – zapytał - To ci, z którymi jesteśmy cały czas – nasze dzieci, nasz współmałżonek, nasze rodziny. Czy jesteśmy dla nich przykładem?” Zdałam sobie sprawę, że to jest dziedzina, w której rzeczywiście czegoś mi brakuje.

Łatwo być „dobrą” i zachowywać się tak, jak ludzie tego oczekują od chrześcijanina - kiedy jestem na nabożeństwie w Zborze lub w szkole przy innych rodzicach. Dlaczego jest to tak trudne w domu, wśród tych, których bardzo kocham? Wtedy zdałam sobie sprawę, że żyłam dobrym, zewnętrznym życiem przed innymi ludźmi, lecz wewnątrz mnie niewiele się zmieniło. Czyniłam wszystko, by stłumić moje uczucia. Kiedy jednak byłam w domu, nie pilnowałam się tak, jak powinnam i nie byłam zajęta tym, co inni o mnie pomyślą. Wtedy pozwalałam, by uczucia przejmowały ster w moim życiu. Irytacja i niecierpliwość, które zawsze we mnie były, objawiały się w moich słowach i postępowaniu - względem tych, których tak bardzo miłowałam. Musiałam przyznać, że korzeń problemu tkwi we mnie - muszę rozprawić się z grzechem, który we mnie mieszka, a wtedy wszystko może się zmienić!

Wprowadzić Słowo Boże w czyn w moich okolicznościach

Odczułam to tak, jakby światło wzeszło dla mnie. Nie byłam zadowolona ze sposobu, w jaki się zachowałam, ale cieszyłam się, że w końcu zobaczyłam problem i że coś z nim mogę zrobić. Poczułam w sobie nową nadzieję. Postanowiłam w swoim sercu, że pozbędę się irytacji i niecierpliwości bez względu na to, ile to będzie kosztować! Naprawdę pragnę być przykładem dla wierzących – przede wszystkim dla moich dzieci i mojej rodziny. Pierwsze, co zrobiłam to zaczęłam modlić się do Boga o siłę i moc, by tego dokonać.

Zdałam sobie również sprawę, że w tym zapracowanym dniu często zaniedbywałam i zbyt mało czytałam Słowo Boże. Wiem, że Słowo Boże jest zbroją i jeżeli się nim wystarczająco nie napełnię, to nie będę miała żadnego miecza, nic, czym mogłabym walczyć, kiedy napotkam próby. Zaczęłam więc więcej czytać Biblię, by móc wprowadzić w czyn Słowa, które czytałam, a które mogły pomóc mi w moich okolicznościach.

Werset, który wkrótce mogłam zastosować w praktyce brzmiał „Czyńcie wszystko bez szemrania i powątpiewania.” (List do Filipian 2,14), Zamiast widzieć negatywną stronę różnych okoliczności, nauczyłam się być wdzięczna i spotykać je z radością. Jednak najlepsze ze wszystkiego było to, że moje dzieci również zaczęły być bardziej szczęśliwe i bardziej wdzięczne, kiedy widziały, w jaki sposób reaguję. Byłam przykładem!l!

Inny werset, który mi pomógł to: „Niechaj każdy baczy nie tylko na to, co jego, lecz i na to, co cudze” (List do Filipian 2,4). Zaczęłam więc myśleć o tym, co mogę uczynić lepiej dla innych i jak stworzyć dobrą i miłą atmosferę w domu dla dzieci. Postępując według tych prostych Bożych Słów w moich codziennych sytuacjach i modląc się do Boga o siłę i pomoc, zostałam przekształcona. Zamiast być poirytowana, kiedy różne sprawy nie szły tak, jak chciałam, zaczęłam się uczyć być bardziej cierpliwą i miłą. Zamiast być niewdzięczną i we wszystkim widzieć negatywne strony, zaczęłam być bardziej wdzięczna.

Przekształcenie

Na zewnątrz moje życie wygląda mniej więcej tak samo, jak wcześniej. Nadal dużo się dzieje w moim domu. Moje dzieci kłócą się i biją tak, jak to robiły wcześniej i zachowują się jak wszystkie, normalne dzieci. Są wzloty i upadki. Niektóre dni wyglądają jak zabawa, podczas gdy inne wydają się być wywrócone do góry nogami i wszystko idzie źle. Muszę nauczyć się dostosowywać do tego wszystkiego – do dobrych i złych dni.

Nadal jestem kuszona do niecierpliwości i irytacji i jeśli nie jestem uważna, wtedy od czasu do czasu wychodzą twarde słowa z moich ust. Jednak teraz prowadzę bardziej świadome życie. Gdy te złe uczucia budzą się we mnie, to o wiele szybciej je rozpoznaję i „umartwiam”, zanim się rozwiną do słów, które potencjalnie mogłyby zranić moich bliskich. W ten sposób to, co wychodzi ze mnie, nie jest kierowane przez moje uczucia czy przez grzech, który mieszka w mojej naturze, lecz może być rezultatem działania Słowa Bożego.

To jest powodem tego, że wiele się zmieniło. Wiem to, ponieważ czuję większą radość i pokój w swoim wnętrzu. Nie chcę być tą samą osobą, którą byłam kiedyś. Poprzez modlitwę i czytanie Słowa Bożego mogę więcej i wyraźniej widzieć to, co trzeba zmienić. Uczę się mówić dobre, miłe słowa tam, gdzie kiedyś mój głos byłby podniesiony i pełen irytacji. Jestem wdzięczna tam, gdzie kiedyś narzekałam. Myślę o innych tam, gdzie kiedyś myślałam tylko o sobie samej. Staję się przykładem dla wierzących! A najlepsze jest to, że rzeczywiście jestem przekształcona.