Moje reakcje

Moje reakcje

Napisane przez: William Bettridge | Opublikowane: 24 marca 2014

Można powiedzieć, że dzień zależy od tego, co ciebie spotyka. Ale to nieprawda. To twoje reakcje decydują o twoim szczęściu i przez Bożą pomoc możesz nauczyć się reagować na wszystkie rzeczy we właściwy sposób.

Stres. Bałagan w domu, pakuję ostatnie rzeczy do walizki, w pośpiechu biorę trochę jedzenia … nie tak powinna zaczynać się moja wycieczka. Wskakuję do samochodu i jadę dziesięć minut do miejsca, gdzie czaka autobus. Wszyscy inni już tam są. Świetnie, znowu jestem spóźniony.

W autobusie wszyscy są pełni życia, głośno i z radością rozmawiają o wycieczce. A ja jestem taki zmęczony. Poirytowany odpowiadam komuś głośno na jakieś głupie pytanie. Od razu tego żałuję. Dlaczego zawsze reaguję w tak negatywny sposób?

Próbuję siedzieć cicho na swoim miejscu, ale nastrój w autobusie jest zaraźliwy. Wkrótce zapominam o swojej irytacji, śmieję się i rozmawiam z innymi. „To będzie super wycieczka!” – mówię do jednego z chłopaków. Kilka godzin później dojeżdżamy na miejsce – w góry niedaleko Princeton, BC.

Musieliśmy wcześnie wstać. W porządku. I tak nie potrafiłem spać. Lodowisko nas wzywa. Hokej. Gramy zawzięcie. Niektórzy grają nawet bez łyżew. Śmieję się z nich, kiedy ślizgają się po całym lodowisku. „Co oni wyprawiają?” -zastanawiam się. I znowu przyłapuję się na czymś: jestem pyszny, ponieważ mam własne łyżwy.

Wszystkie rzeczy, które oferuje świat, moje pragnienia i chęci – nawet moje naturalne reakcje – przynoszą krótkotrwałą radość.

Jest godzina jedenasta i wszyscy idą w stronę dużej sali. Spotykamy się razem, by porozmawiać o Słowie Bożym. Jeden z braci odpowiedzialnych za młodzież, Gershon Twilley, mówi o czasie młodości, który jest fundamentem całego życia. Wszystkie rzeczy, które oferuje świat, moje pragnienia i chęci – nawet moje naturalne reakcje – przynoszą krótkotrwałą radość. Wiem, że to, co on mówi jest prawdą. Gdy poirytowany odpowiedziałem niegrzecznie komuś w trakcie podróży, poczułem się dobrze, że go uciszyłem. Ale zaraz potem przyszło poczucie winy. Coś zepsułem. Zraniłem naszą przyjaźń. A to krótkotrwałe uczucie satysfakcji, co się z nim stało? Pięć minut później już go nie odczuwałem. Wszystko to jest niczym.

Brat Gershon używa słowa „chęci, skłonności”. Ma na myśli coś więcej, niż tylko to, co te słowa same w sobie znaczą. Niecierpliwość, złość, duma, zazdrość – także należą do naszych złych skłonności i chęci. A ponieważ te skłonności są częścią mojej ludzkiej natury, stwarzają we mnie różne reakcje. W pewien sposób te reakcje zaspakajają mnie przez moment, lecz - tak jak to było z moim przyjacielem w autobusie - pozostawiają mnie dokładnie w tym miejscu, gdzie byłem. Pustym. Smutnym. Mam chęć zatrzymać to koło, lecz w jaki sposób?

Gershon Twilley, mówi teraz coś, czego nie oczekiwałem: „Ci, którzy przyznają się przed Bogiem, jak bardzo są nędzni i słabi, są błogosławieni.” Co ma na myśli? Myślę o moich reakcjach. Pojawiają się nagle, zanim zdążę pomyśleć. Tak bardzo negatywnie wpływają na innych wokół mnie. Są takie złe. Niełatwo jest przyznać, że właściwie to ja sam jestem powodem mojej nędzy. Mam chęć powiedzieć, że to inni są temu winni. Ale jeżeli jestem szczery, to jakie ma znaczenie to, co oni zrobili? Ja nie potrafię kontrolować ich reakcji, ale mogę coś zrobić z moimi!

Ja nie potrafię kontrolować reakcji innych, ale mogę coś zrobić z moimi!

Brat Twilley czyta z Biblii. List do Hebrajczyków 12,11. „Żadne karanie nie wydaje się chwilowo przyjemne, lecz bolesne, później jednak wydaje błogi owoc sprawiedliwości tym, którzy przez nie zostali wyćwiczeni.” Mogę uczyć się na swoich błędach! Mogę szczerze popatrzeć na samego siebie i przyznać się, że popełniam błędy. A następnie, jeżeli zaprę samego siebie i będę walczył przeciwko tym złym skłonnościom w mojej ludzkiej naturze, mogę je przezwyciężyć. Rezultatem będzie to, że stanę się sprawiedliwy. Wolny od poczucia winy po kolejnej złej reakcji. To boli, gdy przyznaję się, że zrobiłem coś źle. Ale w gruncie rzeczy o wiele bardziej boli to, kiedy w kółko popełniam te same złe rzeczy.

Wszyscy ci, którzy wstydzą się własnego grzechu, dojdą do fantastycznego rozwoju! Tego właśnie chcę! Nie złościć się! Nigdy nie być niecierpliwym! Gdy przyznam się, żałuję i wstydzę się tych rzeczy, otrzymam łaskę, by pracować nad tym, aby się ich pozbyć! Mogę być mistrzem w przykrywaniu swoich błędów, ale grzech nadal tam wewnątrz istnieje. Chcę być wolnym od grzechu! Koniec z tym! Obym już dłużej nie miał niczego, czego musiałbym się wstydzić!

Ale brat Gershon powiedział jeszcze coś więcej. „Nikt, kto doszedł do zwycięstwa nad grzechem, nie uczynił tego we własnej mocy.” Wiem, co ma na myśli. Zastanawiam się, ile razy próbowałem zatrzymać moje reakcje siłą własnej woli, lecz bez rezultatu. Bez wołania do Boga o pomoc, moje reakcje pojawiają się, zanim zdołam je zatrzymać. Ale dzięki Bożej pomocy, mogę nad nimi zwyciężyć, zamiast tego, by one zwyciężyły nade mną!

Patrzę na przyjaciół wokół mnie. Oni także walczą przeciwko grzechowi w swojej naturze tak, by mogli być wolni, by mogli miłować i służyć Bogu. Kiedy coś się dzieje, może ktoś nie czyni tak, jak oni sobie tego życzyli, nie próbują w jakiś sposób ukryć swoje reakcje. Pracują nad tym, by się ich pozbyć. Proszą Boga o pomoc i otrzymują zwycięstwo. Jeśli chodzi o mnie, cieszę się, że mogę dojść do zupełnie nowego życia!