Możesz prowadzić życie, które obfituje!

Możesz prowadzić życie, które obfituje!

Napisane przez: Helen Simons | Opublikowane: 25 czerwca 2012

„Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.” Ew. Mat. 5, 6

Pamiętam, że jako nastolatka często się modliłam: „Boże, pomóż mi czynić to, co właściwe, pomóż mi mówić to, co właściwe, pomóż mi myśleć o tym, co właściwe”. Miałam wtedy na myśli to, co właściwe i sprawiedliwe w Bożych oczach. Jednak nie udawało mi się osiągnąć tego, co właściwe we wszystkich tych dziedzinach! Oddałam swoje serce Bogu i rzeczywiście pragnęłam żyć dla Niego i służyć Jemu. Wiedziałam, że chrześcijańskie życie powinno być „życiem, które obfituje”, tak jak to Jezus obiecał w Ew. Jana 10, 10, ale czułam, że jestem bardzo daleko od takiego życia.

Nie wiesz jak?

Jeżeli mamy szczere i gorące pragnienie, by żyć dla Boga i Jemu się podobać, to chociaż nie wiemy jak, jednak nigdy, ale to nigdy nie możemy się poddać. Jezus powiedział: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości…” Właśnie dlatego, tak jak obiecał, napełni nas i wskaże nam drogę do bogatego życia, do życia w obfitości. Oczywiście, wszelkie wskazówki znajdują się w Biblii, ale potrzebujemy Bożej pomocy, by je znaleźć.

Przykład Pana Jezusa

Jestem bardzo wdzięczna, że Bóg zaprowadził mnie, młodą chrześcijankę, do ludzi, którzy wskazali mi, że Jezus jest nie tylko moim odkupicielem, tym, który zadośćuczynił za moje grzechy, ale jest także moim zbawicielem od władzy grzechu, tego grzechu, który znalazłam w mojej własnej naturze. On stał się dla mnie przykładem i pozostawił ślady, w które mogę wstępować. Tak jak jest napisane w I Liście Piotra 2, 21-22: „Na to bowiem powołani jesteście, gdyż i Chrystus cierpiał za was, zostawiając wam przykład, abyście wstępowali w jego ślady; On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono zdrady w ustach jego.

A więc Jezus czynił to, co właściwe i mówił to, co właściwe i wiemy, że potrafił myśleć o tym, co właściwe, ponieważ miłość nie myśli nic złego (I Kor. 13, 5). Czynił to przez moc Ducha Świętego, będąc w takim ciele, jakie my mamy. Co za nadzieja i jaka obietnica, że wstępując w Jego ślady, mogę dojść do takiego samego życia, przez moc Ducha Świętego!

Co oznacza naśladować Jezusa?

Łatwo jest powiedzieć, że jestem „naśladowcą Chrystusa” mając na myśli to, że należę do jakiegoś „ugrupowania chrześcijańskiego” i nie jestem ateistą ani wyznawcą jakiejś innej religii. Ale „naśladować Jezusa” oznacza wstępować w Jego ślady tak, jak to opisuje Apostoł Piotr. Ślady Jezusa prowadzą do Jego życia – do szczęśliwego, spełnionego, cudownego życia. Na tej drodze mogę wzrastać w Jego cnotach tak, jak to Apostoł Paweł opisuje w Liście do Galacjan 5, 22-23: „Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu.” Innymi słowy: nie ma żadnego ograniczenia, ile z tych rzeczy mogę zdobyć i w których mogę wzrastać! To rzeczywiście jest pociągające życie w obfitości.

Im więcej doświadczam tego dobrego i błogosławionego życia, tym większy będzie mój głód i pragnienie za takim życiem! I wiemy, że Bóg nie czyni różnic między ludźmi. (Dzieje Apostolskie 10,34). Droga jest otwarta dla wszystkich tych, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, którzy wierzą w Słowa Jezusa i wybierają to, by wstępować w Jego ślady.