Nie umiem się dogadać z osobami, z którymi mieszkam. Co w tej sytuacji mam zrobić?

Nie umiem się dogadać z osobami, z którymi mieszkam. Co w tej sytuacji mam zrobić?

Napisane przez: Eunice Ng | Opublikowane: 5 grudnia 2014

Co można zrobić, gdy mieszka się z osobą, z którą „trudno” się dogadać?

Po długim dniu w pracy wchodzę do mieszkania, mając nadzieję, że gorący posiłek jest przyrządzony i że wkrótce położę się na sofie w ciepłym swetrze i skarpetkach. Ale oczywiście nic nie jest tak, jak zaplanowałam.

Pełno brudnych naczyń w zlewie, podłoga jakaś klejąca, niesprzątnięte pranie na wieszaku. Co więcej, na sofie, w moim ulubionym kąciku siedzi koleżanka, z którą dzielę mieszkanie, nie przejmując się okropnym bałaganem w mieszkaniu.

Zaczyna budzić się we mnie irytacja i złość.

Przecież tak nie powinno być! Dlaczego ja mam za nią sprzątać? Dlaczego zawsze tak jest i ciągle muszę to znosić? Już dłużej chyba tego nie zniosę!

Dużo negatywnych myśli

Czy kiedykolwiek zauważyłeś, jak szybko pojawiają się negatywne myśli? Rozpoczyna się od jednej, małej negatywnej myśli, a potem szybko stają się one jak rój bzyczących ós w mojej głowie. Przychodzi jedna myśl po drugiej i już po chwili jestem pełna oburzenia i użalająca się nad sobą.

Negatywne myśli rozwijają się bardzo szybko.

Przecież mam rację – czyż to nie jest sprawiedliwe, że koleżanka ma za sobą posprzątać?

Ale prawdą jest, że moja irytacja i niecierpliwość nie jest rezultatem bałaganiarskiej koleżanki, z którą mieszkam, lecz grzechu, który jest we mnie (List do Rzymian 7,18). Myśli, które się pojawiają jako rezultat grzesznego ciała, kradną moje szczęście.

Nie chcę być przykrą wobec moich najbliższych, ale tak szybko to przychodzi. Wszystko zaczyna się od niezadowolenia i tak łatwo jest wypowiedzieć jakieś ostre, gorzkie słowo.

Nie chcę zaczynać kłótni z koleżanką, ale co mam zrobić, gdy mam rację i te negatywne myśli niemal mnie przerastają?

Złapać małe liski

„Połapcie nam lisy, małe liski, które psują winnice, a winnice nasze zakwitają!” (Pieśń nad Pieśniami 2,15).

Zrozumiałam, że wszelkie dobro oraz zło zaczyna się od pojedynczej myśli! W moim codziennym życiu muszę więc być czujną i zacząć łapać te małe, negatywne myśli niezadowolenia, zanim się zadomowią i zaczną wzrastać.

To grzech w moim ciele sprawia, że jest mi przykro i żal.

Zachowanie innych nie musi mnie okradać ze szczęścia. To grzech w moim ciele sprawia przykrość i żal. Myśli, na które zezwalam, czy to myśli z ciała, czy z Ducha, są głównym czynnikiem, który decyduje o mojej radości. Świadomość tego sprawia, że jestem szczęśliwa, niezależnie od tego, co mnie spotyka, ponieważ to ja decyduję, jak się zachować i jakie myśli wpuścić do mojego zmysłu.

„Umrzeć” dla własnej woli

„I powiedział do wszystkich: Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje mnie” (Ewangelia Łukasza 9,23).

Wziąć na siebie swój krzyż oznacza umrzeć dla własnej woli.

Muszę to sobie codziennie przypominać i mocno się tego trzymać. Wziąć na siebie swój krzyż oznacza umrzeć dla własnej woli. Moja własna sprawiedliwość, niecierpliwość, złość, irytacja - wszystko to, co nie prowadzi do życia i pokoju, musi umrzeć.

Nie mogę kontrolować tego, co inni mówią lub czynią, ale mogę wybrać, jakie myśli mają panować w moim zmyśle. Nie zawsze jest to łatwe, szczególnie jeśli chodzi o moją cześć i moje zdanie, ale gdy zacznę praktykować w tym zdecydowanym zmyśle, wtedy z dnia na dzień staje się to coraz bardziej naturalne.

Mogę wybrać, jakim myślom pozwalam rządzić w moim zmyśle.

Kiedy zapieram się negatywnych myśli, które się pojawiają i kładę je w śmierć, powoli zaczynam być przekształtowana. To, co kiedyś było dla mnie wielkim bojem, stopniowo staje się coraz mniejszym pokuszeniem. Już dłużej nie jest dla mnie męczarnią, kiedy zziębnięta i zmęczona wracam do nieposprzątanego mieszkania – w zamian mogę błogosławić moją koleżankę, sprzątnąć coś, o czym być może ona zapomniała i wnieść do domu radość z wdzięcznego serca.

Gdy mam czyste serce i szukam prawdy, wtedy zawsze chcę wykonywać Bożą wolę, chociaż to oznacza, że muszę pójść na kompromis. Być może teraz mam zamilknąć, a innym razem powiedzieć miłe czy zachęcające słowa do moich najbliższych (Przypowieści Salomona 25,15).

Zacznie się bardzo interesujące życie, kiedy zrozumiem, że rozwiązaniem moich problemów z innymi jest praca nad swoim własnym zbawieniem! (List do Filipian 2,12)