Wiara a depresja poporodowa

Wiara a depresja poporodowa

Napisane przez: Kate Kohl with “Jennifer” | Opublikowane: 10 lutego 2016

Jennifer dzieli się swoją historią o tym, w jaki sposób poradziła sobie z depresją poporodową, nie tracąc przy tym swojej wiary.

Podczas ciąży w ciele kobiety wzrasta poziom hormonów i utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie, by po porodzie gwałtownie opaść w dół. W rezultacie tego, w czasie, kiedy kobieta spodziewa się, że będzie odczuwać niesamowitą radość i zachwyt z powodu daru, jaki otrzymała od Boga, może mieć oczy pełne łez, odczuwać smutek, znużenie i brak energii.

Minęło kilka miesięcy, a Jennifer nadal nie potrafiła wyjść z depresji. Chociaż w tamtym czasie nie zdawała sobie z tego sprawy, męczyła się z czymś więcej, niż tylko ze „łzami ciążowymi”. Znajdowała się w środku depresji poporodowej – stanu, który można leczyć. Problemem było to, że nie wiedziała, co jej dolega, zanim nie urodziła drugiego dziecka. Myślała, że powodem jej złego samopoczucia był brak snu, coś – o czym wie każda młoda matka.

Myślała, że powodem jej złego samopoczucia był brak snu, coś – o czym wie każda młoda matka.

Jak odczuwana jest depresja poporodowa?

Wiedząc o tym, że ok. 10-12 procent młodych matek męczy się z depresją poporodową, zapytałam Jennifer, czy mogłaby podzielić się swoją historią i stać się pomocą oraz dać nadzieję innym matkom, które być może borykają się z tym samym problemem.

– Na początku nie traktowałam tego problemu tak, jak powinnam – mówi Jennifer. Nie poszłam do lekarza. Zdecydowanie powinno się o tym powiedzieć swojemu lekarzowi, by otrzymać pomoc medyczną. Ale wtedy nie zdawałam sobie sprawy z tego, co mi dolega.

– To oddziaływało na wszystkie dziedziny mojego życia; zmieniło moją osobowość. Nie miałam absolutnie żadnej energii ani ochoty na cokolwiek. Nawet siedzenie na sofie i składanie ubrań – coś, co wydaje się najprostszym zadaniem - było dla mnie zbyt dużym wyzwaniem. Czułam się beznadziejnie, czułam się samotna i stale zmęczona, czułam, że jestem zupełnie inną osobą, niż byłam. Zwykle kochałam przebywać razem z innymi ludźmi, a teraz nie znosiłam tego.

Czułam, że jestem zupełnie inną osobą, niż byłam wcześniej.

– Jednak najgorsze było to, że nie czułam żadnej więzi z moim maleństwem. Ludzie zazwyczaj mówią o tej ogromnej miłości, którą odczuwa się do swojego pierwszego dziecka, a ja zupełnie nie czułam żadnego połączenia z moim maleńkim synem. Wykonywałam swoją pracę tylko dlatego, że musiałam.

– Byłam otoczona ludźmi, którzy bardzo troszczyli się o mnie i wiele dla mnie robili. Szczególnie mój mąż był niesamowitą podporą dla mnie. Jednak często czuł się bezradny i nie wiedział, w jaki sposób mógłby mi pomóc, a ja ciągle czułam się bardzo samotna.

W jaki sposób przejść przez ten okres?

– To, co mnie przeprowadziło przez ten trudny okres, to moje zaufanie do Boga. Zmaganie się z depresją poporodową może mieć wpływ również na duchowe życie. Czujesz się źle, jesteś „w dołku”, a wtedy szatan szybko przychodzi z wieloma myślami i sprawia, że czujesz się jeszcze gorzej.

– Jesteś bezużyteczna, jesteś bezwartościowa, do niczego się nie nadajesz – próbował mi wmówić, kiedy kolejny dzień siedziałam na sofie, nie będąc w stanie wykonać najmniejszej czynności, oprócz zajmowania się moim dzieckiem.

Kiedy wybrałam to, by uchwycić się Boga w tym najtrudniejszym czasie mojego życia, w jakim się znalazłam, odczułam, że jestem bliżej Niego, niż kiedykolwiek wcześniej.

– Szatan jest znany także jako „oskarżyciel” (Objawienie Jana 12,10) i „ojciec kłamstwa” (Ewangelia Jana 8,44). Odtrącałam więc te myśli, dobrze wiedząc, że jedynym zamiarem szatana jest odprowadzenie mnie od Boga. Kiedy w tym najtrudniejszym czasie, w jakim się znalazłam, wybrałam to, by uchwycić się Boga, odczułam, że jestem bliżej Niego, niż kiedykolwiek wcześniej w moim życiu. Gdy byłam bardzo przygnębiona, mogłam zawsze polegać na Bogu. Nigdy nie odczułam, że On mnie opuścił. Owszem, nadal czułam się źle, chciało mi się płakać, czułam się bezwartościowa i bezużyteczna, ale kiedy się modliłam, czułam się dosłownie niesiona przez Boga. On przeprowadzał mnie przez te różne sytuacje, ciężkie dni lub myśli, które były walką. Czułam, że Bóg był blisko mnie, troszczył się o mnie i podnosił mnie.

– Często przychodziły pokuszenia, by narzekać. Łatwo jest wtedy myśleć: „Chciałabym, żeby to nie było moje życie”, albo: „Dlaczego tak się dzieje, dlaczego tak to musi być?” Patrzyłam na inne matki i wydawało mi się, że jest im dużo łatwiej. Kuszące było porównywać się z innymi, ale takie myślenie prowadziło tylko do niepokoju. Postanowiłam więc, że nigdy nie poddam się takim myślom. Wiedziałam, że muszę walczyć nawet z najmniejszą myślą narzekania lub użalania się nad sobą samą. To nie są myśli od Boga. Nie oznaczało to, że mam się ciągle uśmiechać i udawać, że czuję się lepiej niż to jest w rzeczywistości, lecz nigdy nie wpuścić ducha oskarżenia do serca.

– Depresja łatwo może prowadzić do gorzkości, narzekania, bojaźni i wielu innych rzeczy. Ale Słowo Boże mówi: „Albowiem ja wiem, jakie myśli mam o was – mówi Pan – myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją.” (Ksiega Jeremiasza 29,11)

– Niełatwo jest trzymać się tej wiary i sprzeciwiać oskarżycielowi, kiedy wydaje się, że jest tego zbyt wiele. Ale alternatywa, by pozwolić szatanowi na oskarżenia oraz pozwolić, by myśli niewiary, zwątpienia i beznadziei rządziły moim życiem – nie wchodziły w grę. Wiara nie zmieniła tego, jak się czułam, ale przenosiła mnie poprzez to wszystko.

Pracować z poczuciem winy

– Największym pokuszeniem może być to, że czujesz się winna, ponieważ nie odczuwasz tej wszechogarniającej miłości do swojego dziecka, o jakiej myślałaś, że będziesz ją odczuwać. W zamian męczysz się z takimi myślami, jak: „Nie mam ochoty, by robić to lub tamto;  w ogóle nie tak to sobie wyobrażałam i nie lubię być mamą”. Może siedzisz i czekasz na przypływ dobrych uczuć, ale one po prostu nie przychodzą. Najlepszym sposobem na to, by miłować swoje dziecko w tym okresie, jest zająć się nim tak dobrze, jak tylko to jest możliwe, niezależnie od tego, co się aktualnie czuje. Bóg pomógł mi tak czynić. I oczywiście kochałam swojego syneczka, lecz po prostu nie było przy tym wielkich uczuć.

– W tym czasie Psalm 23 był dla mnie przeogromną pociechą

Pan jest pasterzem moim, niczego mi nie braknie … Duszę moją pokrzepia … Choćbym nawet szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną, Laska twoja i kij twój mnie pocieszają.”

Najlepszym sposobem na to, by miłować swoje dziecko w tym okresie, jest zająć się nim tak dobrze, jak tylko to jest możliwe, niezależnie od tego, co się aktualnie czuje.

– Czasami odczuwałam to tak, jakbym mieszkała w ciemnej dolinie, ale już przez samo czytanie tych wersetów czułam się podniesiona. Wiedziałam, że Bóg jest z mną i że troszczy się o mnie, niezależnie od tego, jak się czuję. To nie było tylko uczucie, że On się o mnie troszczy, ale coś, czego byłam pewna. To mnie podnosiło na duchu. Ważne jest, by w takich trudnych chwilach czytać Słowo Boże i zbliżać się do Boga, chociaż nie ma się zupełnie chęci do tego. To przybliża nas do Niego i przynosi pokój i spokój.

Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was” (List Jakuba 4,8)

Pieśni wiary

– W dniach, kiedy siedziałam na sofie i czułam się smutna i przygnębiona, a te ciemne myśli chciały wejść do mojego serca, otwierałam śpiewnik i czytałam sobie słowa pieśni, by samą siebie zachęcić i wzmocnić. Szczególnie bliską była mi taka pieśń:

„Zanim powstał grunt, fundament ziemi,
Bóg w Chrystusie wybrał wtedy nas
I powołał z przyjściem czasów pełni,
Większą niż sam ojciec troskę ma.
Dzień i noc w nim płonie czułe serce,
Tylko dobro dać On tobie chce.
Jeśli wszystko złożysz w Jego ręce,
Zbawi ducha, duszę, ciało też ...”

Ważne jest, by w takich trudnych chwilach czytać Słowo Boże i zbliżać się do Boga,

... Jednak doświadcz mnie” – tak Bóg przemawia.
Szczęśliw, kto za słowo trzyma Go!
Choćby nawet matka zapomniała,
Ponad wszystkie matki czulszy On ...

– Czasem odczuwałam to tak, jakby wszyscy rzeczywiście mnie opuścili, chociaż wiem, że naprawdę tak nie było. Ale ja czułam się tak bardzo samotna.

... W sercu, które swą poznało nędzę,
Zabrzmi cudne Jego: „Wstań i żyj!”
Jeśli wszystko złożysz w Jego ręce,
Śluzy nieba Bóg otworzy ci”
.

(„Drogi Pańskie” nr 295)

Bliżej Boga

– Kiedy urodziłam moje drugie, śliczne, zdrowe dziecko, zdaliśmy sobie sprawę, co się dzieje i dostałam lekarstwa. To mi bardzo pomogło. Życie stało się o wiele bardziej normalne. Kiedy teraz patrzę na ten ciężki okres, nie myślę o tej jego ciemnej stronie. Patrzę wstecz i jestem bardzo wdzięczna za ten czas i nie chciałabym go zmienić. Byłam bardzo blisko Boga przez to, co przeżywałam.