– Bycie chrześcijaninem czyni mnie radosnym
– Bycie chrześcijaninem czyni mnie radosnym

– Bycie chrześcijaninem czyni mnie radosnym

Napisane przez: Louise Nielsen | Miejsce: Holstebro, Dania | Opublikowane: 9 lutego 2011

Małe codzienne upadki są codziennością współczesnego człowieka. Jego humor zmienia się w zależności od zewnętrznych impulsów i waha się do góry i na dół. Lecz czy można stać się panem swojego humoru, tak iż on nie wpłynie na radość życia? Czy są tacy ludzie, którzy potrafią być radośni mimo wielkich sprzeciwów i wyzwań w życiu? 

 

Dzięki znajomym dowiedzieliśmy się, że 32 letni duńczyk, John Østermark Larsen, z zawodu stolarz, jest właśnie takim. Mówią o nim, że jest zawsze radosny. Postanowiliśmy się z nim skontaktować, by wyjaśnił nam, jak można zawsze być radosnym.

Zanim się z nim spotkaliśmy, postanowiliśmy porozmawiać z jego żoną, Lise. Poświadcza o pełnym życia, aktywnym mężu. Wyjaśnie, że John jest najstarszym w rodzeństwie, dlatego też często czuł się odpowiedzialny za swoje młodsze rodzeństwo.
- John jest radosnym dawcą wszystkiego, co ma: zarówno czasu, jak i pieniędzy, sił i troski o innych. Jest bardzo zaangażowany w zajęciach w zborze, w każdej możliwej dziedzinie- informuje. W swoim wolnym czasie, jeżeli go znajdzie, jeździ na rowerze, na którym chętnie pokonuje odcinek drogi 50-100 km. Organizuje zajęcia sportowe i wycieczki w zborze lokalnym dla młodzieży i przyczynia się do dobrej atmosfery wokół siebie – opowiada Lise z zachwytem o swoim mężu. 

 

 Cieszymy się na spotkanie z tym radosnym mężczyzną i wybieramy się na jego miejsce pracy, na plac budowy, gdzie przed naszymi oczami wyłaniają się kontury dwupiętrowego domku. Na placu jest wiele robotników, a wśród nich jest pogwizdujący sobie John. Gdy się zbliżamy, uśmiecha się do nas i wyciąga dużą, zabrudzoną dłoń.
- Dzień dobry, witam. W czym mogę wam pomóc?

Odpowiadamy, że chcemy z nim zrobić krótki wywiad. Właściwie to spodziewamy się negatywnej odpowiedzi. Jednak John zaprasza nas do nowoczesnego baraku dla robotników i przygotowuje nam kawę. Rozpoczyna się ciekawa rozmowa, której tematem jest jego radość.

- Zawsze próbuję myśleć świadomie o czymś, co czyni mnie radosnym. Im więcej myślę, jak dobrze się mam i jakim jestem szczęściarzem, to tym bardziej staję się radosnym. Radość ma do czynienia z tym, na co kładziesz nacisk – dodaje. Wszyscy ludzie mają zmienne uczucia, lecz ja wierzę, że jest możliwym być zawsze radosnym. Takie jest moje rozwiązanie i znajduję je w Biblii, gdzie jest napisane: „Zawsze się radujcie!” – mówi i wyjaśnia, że to przykazanie jest dla niego bardzo istotne. 



Kawa jest już gotowa i John podaje nam filiżanki. Chcemy się dowiedzieć, jaki wpływ robi to słowo na uczucia Johna, czy nie chodzi i nie tłumi w sobie swoich uczuć. A on na to:
- Postanowiłem, że moje uczucia nie będą rządzić moim życiem. Jeżeli np. mówisz: „Czuję, że wszyscy są przeciw mnie”, to świadczysz tym, że to uczucia rządzą twoim życiem. Łatwo jest kłaść nacisk na to, jak jest mi trudno, zamiast na to, jak ja się mam dobrze. Może być wiele rzeczy, które sprawiają, że jest mi smutno, lecz jest też wiele rzeczy, z których mogę się cieszyć. Mogę ćwiczyć się w tym, by być zawsze radosnym i zawsze mogę być w tym lepszy – opowiada John z uśmiechem na twarzy.

- Jeżeli naprawdę jesteś chrześcijaninem, to wtedy jesteś zawsze radosny.

Przechodzimy na temat wiary, ponieważ sam John napomknął o Biblii. John uważa, że jako chrześcijanin można zawsze być radosnym, ponieważ wszystko, co człowiek myśli i czyni daje sens.

 

- Bycie chrześcijaninem czyni człowieka szczęśliwym – mówi z zachwytem John i kontynuuje – Jeżeli naprawdę jesteś chrześcijaninem, to wtedy jesteś zawsze radosny. Bycie chrześcijaninem oznacza mieć Boga w myślach, a Bóg dał nam narzędzia ku temu, by być zawsze radosnym. John wspomina słowo, o którym często myśli: „Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą bezbożnych Ani nie stoi na drodze grzeszników, Ani nie zasiada w gronie szyderców, Lecz ma upodobanie w zakonie Pana I zakon jego rozważa dniem i nocą.” Psalm 1,1-2.

- Jeżeli masz upodobanie w zakonie Pana, wtedy jesteś szczęśliwy. W byciu radosnym leży wielka moc, moc od Boga. Jeżeli możesz zwyciężyć nad tym, by być przygniecionym, to otrzymałeś potężną moc – wyjaśnia John.

Lecz w jaki sposób został John przeświadczony o tym, by kroczyć po ścieżce radości? Opowiada nam, że jako młody chłopak coraz bardziej angażował się w działalność zboru. W miarę upływu czasu doszedł do wniosku, że człowiek sam decyduje w jaki sposób będą wyglądać jego dni i stopień jego radości. John mówi, że nie zawsze wszystko idzie jak po maśle. Lecz to, co potrafi kontrolować i na co ma wpływ, to są jego myśli.

- Jeżeli wierzę w Słowo Boże, które mówi, że otrzymam szczęśliwe życie, to stanę się szczęśliwy. Całe Słowo Boże jest bardzo jasne i proste i jeżeli jest się otwarty na pomoc, to w Słowie znajdziesz ją w obfitości. Można np. stać się wolnym od żądań. Można mieć ukryte żądania wobec innych i kiedy one się nie spełnią, to człowiek się irytuje. Lecz kiedy porównam samego siebie ze Słowem Bożym, to zrozumiem, że stawiać żądania jest błędem. W zamian, mogę dać ludziom wolność, by dokonywali własnych wyborów, i nie będą wtedy wysłuchiwać mojego niezadowolenia. Równocześnie staję się szczęśliwy, ponieważ moje uczucia mną nie kierują. Mam bardziej stabilny porządek dnia w moich myślach, a on jest zgodny z Bogiem i jego Słowem. Ten porządek nie zachwieje się nagle. 

- Gdyby nie ewangelia i pomoc od Boga, to nie byłbym teraz radosny. Dlatego też istnieją wszelkie podstawy ku temu, by być pełen radości – kończy John.

Tak zakończyliśmy nasz wywiad. Zabieramy się z placu budowy, a John wraca z powrotem na budowę i kontynuuje pogwizdywanie.