Inna forma misji

Inna forma misji

Napisane przez: Irene Laing & I. M. Larsen | Opublikowane: 22 marca 2013

"Wolny od grzechu". To słowa, które Claude nigdy wcześniej nie słyszał, a które napełniły go radością. Nie mógł doczekać końca nabożeństwa, by porozmawiać z tymi ludźmi i dowiedzieć się czegoś więcej o życiu, o którym mówili – życiu osobistym i życiu w rodzinie – życiu w wolności od grzechu!

Jest rok 1956: Arild Tombre, wysoki 24-latek z Trondheim, z Norwegii, jedzie samochodem z Niemiec do Holandii. Podróż jest długa, ale w dobrym towarzystwie: Arild podróżuje razem z Eliasem Aslaksen i Sigurdem Bratlie , dwoma bogobojnymi ludźmi, od których wiele może się nauczyć. Często podróżowali razem w ciągu ostatnich lat i ewangelizowali w różnych miejscach Europy.

Arild spogląda przez okno: wszędzie, jak okiem sięgnąć, płaskie pola. Znajdują się w Holandii. Nie wie, że w tym czasie, pięć tysięcy kilometrów dalej, w Kamerunie, urodził się mały chłopczyk, który będzie ważną częścią jego życia. 

Pierwszy kontakt

Kamerun, rok 1973:Jest niedzielny poranek, członkowie pewnego chrześcijańskiego ugrupowania uczestniczą w nabożeństwie. Odczuwają, że w ich życiu z Bogiem czegoś brakuje – zwiastowanie Słowa Bożego jest suche. „Chodźcie, módlmy się do Boga, by zesłał nam odpowiedź” – mówi stanowczo jeden z pastorów. Wszyscy modlą się do Boga o pomoc i wskazówkę, po czym jeden z mężczyzn wyciąga pogiętą, małą kartkę, którą nosił w kieszeni. Jest na niej zapisany adres pewnej grupy wierzących osób we Francji. „Być może to jest odpowiedź na nasze modlitwy” – mówi z nadzieją mężczyzna i postanawia nawiązać z nimi kontakt. 

Suche zwiastowanie

Francja, rok 1973: Arild Tombre i jego żona Mirjam delektują się filiżanką kawy, podczas gdy ich dzieci bawią się na dworze. „Gdy przybyliśmy do Francji 10 lat temu, nigdy nie przypuszczałam, że będziemy tutaj aż do dzisiaj!” – mówi Mirjam. „Zupełnie zapomnieliśmy przeprowadzić się z powrotem do Norwegii!” – dodaje Arild ze śmiechem. Wcześniej tego dnia rozmawiał z przyjacielem, który właśnie otrzymał interesujący list z Kamerunu.

Kamerun, rok 1978: Claude Kue Kamdem ma dwadzieścia jeden lat. Usiadł na chwiejącej się ławce w starym drewnianym kościele i kiedy słuchał zwiastowanego poselstwa, jego serce paliło się z pragnienia, by żyć dla Jezusa. Ten młody mężczyzna modlił się do Boga i nawrócił się. Stał się chrześcijaninem, który zrodził się na nowo. „Moje grzechy są przebaczone!” – pomyślał z uśmiechem.

Dokąd mam się udać?

Arild i Marc (inny brat z Francji) napotykają ścianę ciepła, gdy wychodzą z małego samolotu i stawiają pierwsze kroki na asfalcie. Dotąd nie przyzwyczaili się do tej tropikalnej temperatury, chociaż byli w Kamerunie już kilka razy, od czasu nawiązaniu kontaktu pięć lat temu. Wielu ludzi wykazuje zainteresowanie ich zwiastowaniem, ale postęp idzie bardzo wolno. Arild zauważa, że ci ludzie nie tęsknią za głębszym życiem w Chrystusie, głębszym życiem w Bogu – są zaspokojeni tylko przebaczeniem grzechów. Bracia przyjeżdżają tutaj każdego roku w nadziei, że znajdą choćby jedną lub dwie dusze, które pragną i łakną sprawiedliwości.

Ludzie są zaspokojeni tym, że ich grzechy zostały przebaczone

Claude myje swoją twarz wodą i spogląda w lustro. Minęło kilka tygodni od jego nawrócenia, a on nie potrafi uwolnić się od pytania: „Dokąd mam się udać?” Idąc zakurzoną, czerwoną drogą do kościoła, nie ma pojęcia, że właśnie tej niedzieli otrzyma odpowiedź na to pytanie.

Siadając w ławce Claude rozgląda się wokoło. W pierwszej ławce siedzą dwaj biali mężczyźni, którzy niezbyt tam pasują, ale wyglądają na spokojnych. Jest zaciekawiony, ale nic nie może poradzić na to, że jego nastawienie jest sceptyczne. Myśli o tysiącach misjonarzy, którzy odwiedzili jego kraj. „Przybywają z pieniędzmi – myśli Claude – widzą, że jesteśmy biedni; Afryka jest biedna, a mój naród jest bardziej zainteresowany pieniędzmi niż słuchaniem ewangelii.”

«Claude, to jest prawda!»

Nie mija wiele czasu, gdy wyższy z tych dwóch gości jest proszony, by coś powiedzieć. Prawie od razu Claude zauważa, że coś w tym człowieku jest innego. „To nie jest dowód, że miłujemy Boga, kiedy przychodzimy do Niego i mówimy «Miły Boże, przebacz mi wszelkie moje grzechy i wrzuć je do morza zapomnienia.» Oczywiście musimy to zrobić, ale to nie jest dowód na to, że miłujemy Boga”. Słowa Arilda Tombre brzmią jasno i przekonująco w tym starym, drewnianym kościele. „Kiedy wchodzimy w to wewnętrzne oczyszczenie, gdy pozwolimy, by ogień i „mydło” ze Słowa Bożego i Ducha wyczyściło wszystko to, co znajdziemy w sobie z egoizmu, wielkości, pychy, szukania czci i wszelkiej nieczystości, wtedy zaczynamy udowadniać, że rzeczywiście miłujemy Boga!” (Księga Malachiasza 3,2).

Gdy pozwolimy, by ogień i „mydło” ze Słowa Bożego i Ducha wyczyściło wszystko to, co znajdziemy w sobie z egoizmu, wielkości, pychy, szukania czci i wszelkiej nieczystości, wtedy zaczynamy udowadniać, że rzeczywiście miłujemy Boga!

Usłyszane słowa wywołują oddźwięk w sercu młodego Afrykanina, który słucha z wielką uwagą. Coś wewnątrz niego wyraźnie mówi: „Claude, to jest prawdą! To jest droga, którą masz iść. Ten mąż jest pełen bojaźni Bożej i mówi prawdę!

Ten niezwykły misjonarz czyta z II Listu do Koryntian. Mówi do zgromadzonych: „Kiedy szczerzy badają i próbują samych siebie, wtedy Duch Święty ma możliwość prowadzić ich do wszelkiej prawdy; prawdy, która wyzwala od grzechu!”

Wolny od grzechu”. To słowa, które Claude nigdy wcześniej nie słyszał, a które napełniły go radością. Nie mógł doczekać końca nabożeństwa, by porozmawiać z tymi ludźmi i dowiedzieć się czegoś więcej o życiu, o którym mówili – życiu osobistym i życiu w rodzinie – życiu w wolności od grzechu!

Osobiste przeżycia

Kamerun, rok 1982: Claude jest wykończony długą podróżą samolotem i jazdą autobusem po wyboistej drodze, ale promieniuje radością i z jego twarzy nie schodzi uśmiech, kiedy wyładowuje bagaż i wchodzi do domu. Właśnie wrócił z Norwegii, z Konferencji Chrześcijańskiego Kościoła Brunstad, gdzie po raz pierwszy w swoim życiu osobiście doświadczył prawdziwej społeczności. Claude spotkał ludzi z całego świata, którzy żyli takim życiem, o jakim Arild Tombre opowiadał w Kamerunie pamiętnej niedzieli w 1978 roku. Między innymi w Norwegii spotkał Sigurda Bratlie, przełożonego Zboru w tamtym czasie.

Nie może się doczekać, by opowiedzieć Arildowi o tym, czego tam doświadczył, a zwłaszcza o rozmowie z Sigurdem Bratlie. Siada więc w pokoju, wsuwa długie nogi pod stół i zaczyna pisać: „Bratlie jest niezwykle prostym mężem. Przeczytał jakiś werset z Biblii, który być może słyszałem już wiele razy w życiu – ale gdy on go przeczytał, zrozumiałem go w całkiem inny sposób! W tym był potężny duch, wychodził on z męża, który żył tym życiem i żył Słowem, które czytał!

Podróżowanie jest niezwykle trudne, Internet to jeszcze przyszłość, a na list trzeba czekać ponad miesiąc, ale Claude i Arild utrzymują ciągły kontakt poprzez listy. Claude jest gorliwy w tym, by nauczyć się czegoś więcej o prawdziwym życiu chrześcijańskim, więc Arilid poświęca mu wiele czasu, by dokładnie odpowiedzieć na wszystkie jego pytania. Widząc przykłady życia wiernych braci, Claude zaczyna praktykować w swoim własnym życiu to, czego się nauczył. Podczas rozmowy z pewnym mężczyzną, którego spotkał w mieście czuł, że musi się podzielić z nim tym, co czyni go tak szczęśliwym. „Na przykład, gdy jestem kuszony do tego, by się złościć, muszę przyznać, że złość jest grzechem, który mieszka w moim ciele a następnie wziąć na siebie swój krzyż i zaprzeć samego siebie!” „Czy jesteś pastorem?” – zapytał mężczyzna z uniesionymi brwiami. „Nie, nie jestem pastorem – odpowiedział Claude – jestem chrześcijaninem.”

Francja, rok 1986: w domu panuje cisza, dzieci śpią a Mirjam i Arild Tombre siedzą razem w swoim małym pokoju gościnnym. Pusta kartka papieru na kolanach Arilda zapełnia się małymi literami, kiedy zaczyna odpisywać na list. „Claude to szczególnie bogobojny mąż” – opowiada Arild swojej żonie. „Rozumie jak ważne jest braterstwo i nie obraża się, gdy otrzymuje napomnienia!”

… to ich własny grzech czynił ich nieszczęśliwymi

Ziarno, które wzrasta

Kamerun, rok 2013: Zaczęło się od kontaktu z kilkoma osobami, które tęskniły za prawdą. Ziarno zostało zasiane, kiedy tacy mężowie jak Arild Tombre, Sigurd Bratlie i Marc Auchet prosto i jasno zwiastowali Słowo Boże. Ci mężowie nie rozdawali darów pieniężnych; zwiastowali Słowo Boże i sami byli Jego żywymi przykładami. Z czasem Claude i inne osoby w Kamerunie zrozumiały, że to grzech, który mieszka w ciele, czyni ich nieszczęśliwymi. Ziarno zaczęło wzrastać w miarę, jak uczyli się brać na siebie swój krzyż i zapierać samych siebie (Ewangelia Mateusza 16,24). W prostocie i wierności uczyli się używać Słowa Bożego w domu i podejmować świadomą walkę przeciwko grzechowi nawet wtedy, gdy nikt ich nie widział. Byli posłuszni Bogu i Słowo Boże stało się także ich życiem. Wtedy inni zobaczyli coś odmiennego w tych ludziach i otrzymali tęsknotę za takim samym życiem.

Ziarno nadal rosło i zaczęło przynosić owoce. Kobiety i mężczyźni otrzymali niewiarygodną radość, jakiej nigdy dotąd nie doświadczyli. Od kiedy nauczyli się prowadzić życie ukrzyżowane razem z Jezusem, życie w wolności od grzechu, przeżywają ogromną radość i szczęście!

Dzisiaj w Kamerunie są trzy, pełne mocy i życia, Zbory Chrześcijańskiego Kościoła Brunstad: w Bafoussam, Yaoundé i Douala. W 2012 roku około 450 przyjaciół z Kamerunu zgromadziło się na konferencji w Bafoussam, w wynajętym hotelu. Obecnie Zbór w Kamerunie pracuje razem, by zbudować swoje własne Centrum Konferencyjne!

Najpierw żyj życiem w prawdzie – później możesz pomagać ludziom

«Opowiadać czy zwiastować komuś ewangelię, to jedna rzecz, ale za słowami musi stać życie. Najpierw żyj życiem w prawdzie – później możesz pomagać ludziom. Muszę być sprawiedliwym w swoim ukrytym życiu i zawsze mieć kontakt z Bogiem!”» powiedział Claude Kue Kamdem w 2012 roku.