Niebiański wzrok

Niebiański wzrok

Napisane przez: Joy Efseaff | Miejsce: Salem, USA | Opublikowane: 2 kwietnia 2011

Jerry Graham, już jako nastolatek, stopniowo tracił wzrok. Ma dziedziczną chorobę oczu, na którą nie ma lekarstw. Pośród tego wszystkiego Jerry otrzymał niebiański wzrok.

Bóg miał inny plan

- Oczywiście, zawsze miałem nadzieję, że mój wzrok ulegnie poprawie – mówi Jerry. Jednak czułem, że Bóg ma inny plan. Moim największym życzeniem było, by się Jemu podobać. Przy pewnej okazji, w zborze, mieliśmy nabożeństwo modlitewne i jeden po drugim wstawał i prosił o modlitwę przyczynną za różne problemy. Ktoś zapytał mnie, o co ja chciałbym się modlić, a ja powiedziałem, że chcę mieć lepsze zrozumienie Boga. Bóg naprawdę wysłuchał tej modlitwy i mi pomógł!

- Zauważyłem, że Bóg przez to wszystko chciał coś we mnie zdziałać. Nie chciałem, by na tym poprzestać, mimo że kosztowało mnie to cierpienia.

Niebiański wzrok

 - W pobliżu znajduje się jezioro, wokół którego jest wiele ścieżek. Tam też często się udaję. Spacerując, mam wiele okazji, by się modlić. Pamiętam szczególnie, że pewnego dnia byłem naprawdę przygnębiony, poszedłem i w mojej potrzebie prosiłem Boga. W pewnym momencie spojrzałem w niebo i pomyślałem: „Tam w górze nie ma żadnych problemów.”

- Wtedy przpomniały mi się słowa z 2.Kor.4,17-18: „Albowiem nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiekuistej chwały, nam, którzy nie patrzymy na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne.”

- Słowa te stały się dla mnie wyzwoleniem i potężnie mnie wzmocniły. Moje okoliczności się nie zmieniły, lecz mój niebiański wzrok się zmienił. 

Duże grono przyjaciół

Dzisiaj Jerry potrafi zrobić wiele rzeczy: potrafi sam spacerować, pilnować swojego wnuczka i gotować. Biała laska pomaga mu nawigować oraz znalazł sposób, w jaki może utrzymywać kontakty ze swoimi przyjaciółmi.

- Po nabożeństwie często znajduję sobie miejsce, gdzie mogę siedzieć, zaś wiele osób się do mnie przyłącza. W ten sposób miałem wiele dobrych konwersacji z ludźmi i skoro sam nie mogę sobie wybrać, kto do mnie podejdzie, to mam szeroki kręg przyjaciół. Zadarzają się też śmieszne sytuacje, że np.myślałem, że rozmawiałem z inną osobą, po prostu pomyliłem osoby, albo że ja ciągle mówiłem, a ktoś już sobie poszedł. Gadałem więc do powietrza!


„Myślę o tym, co otrzymuję” 

 - Bardzo pozytywną rzeczą dla mnie jest myślenie o tym, co otrzymuję, a nie co tracę. Mam przyjaciół na całym świecie. Jestem przepełniony wdzięcznością i zadowolenie we mnie wzrasta. Mam ludzi w życiu, o których się troszczę, a oni troszczą się o mnie. Niczego mi na tym świecie nie brakowało – mam właściwie więcej niż potrzebuję.

- Cieszę się na wieczność razem z najlepszymi i najwspanialszymi ludźmi, którzy kiedykolwiek żyli na tej ziemi. Czy mi czegoś brakuje? Nie. Jednak w życiu przechodzimy przez wiele cierpień. Pytanie tylko, gdzie mam skierowany mój wzrok.

- Być może pozostał mi już tylko jeden dzień życia, albo rok, albo trzydzieści lat. Być może pewnego dnia otrzymam wzrok z powrotem, a może nie. Jednak dopóki uczę się czegoś od Boga, czy ma to jakieś znaczenie? On dał mi już to, co najcenniejsze. Jeżeli zyskałbym cały świat, a utracił duszę, cóż by mi to dało? Poniósłbym stratę na całą wieczność!

Żadne pokuszenie nie jest ponad siły

Musimy albo wierzyć w Boga, albo w nasze uczucia, lecz jedno jest pewne, Bóg jest wierny mimo iż nasze uczucia się zmieniają...

Pomimo swojego stanu zdrowia, Jerry jest pewny w swojej wierze w Boga i Jego Słowo. Wyciąga Słowo z 1 Kor.10,13, które stało się dla niego wielką pomocą: „Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść.

- Słowo to jest potężnym duchowym orędziem. Bóg powiedział, że nie pozwoli byśmy byli kuszeni ponad siły, lecz nasza ludzka natura sprawia, że często wierzymy przeciwnie: „To za dużo dla mnie, tego nie zniosę, itd.” W kogo mam wierzyć? Dla mnie odpowiedź jest jasna: „Wszak Bóg jest wierny, a każdy człowiek jest kłamcą,(...)” Rzym.3,4.

- Musimy albo wierzyć w Boga, albo w nasze uczucia, lecz jedno jest pewne, Bóg jest wierny mimo iż nasze uczucia się zmieniają. Wierzę, że wszyscy miłujący prawdę to rozumieją. Jest również napisane, że nie jesteśmy dłużnikami ciała. Takie myśli i uczucia mogą się pojawić, lecz my nie musimy stać się ich niewolnikami.

- Są to wspaniałe i wyzwalające słowa! Mam nadzieję, że wszyscy na tym świecie mogą w nich otrzymać dział! Wtedy Szatan i wszyscy Jego kłamcy zamilkną na całą wieczność. To będzie szczęśliwy dzień!