Prawdziwa wolność!

Prawdziwa wolność!

Napisane przez: Inga M. Larsen | Opublikowane: 25 września 2012

– Krzyż rzeczywiście daje rozwiązanie we wszystkich sytuacjach - mówi z zachwytem Fedora Lewis, z Detroit, z USA. Fedora męczyła się z powodu swojego silnego temperamentu. Ta 39 letnia kobieta opowiedziała nam, w jaki sposób krzyż uczynił ją wolną.

– Krzyż rzeczywiście daje rozwiązanie we wszystkich sytuacjach - mówi z zachwytem Fedora Lewis. - W domu, szóstka moich dzieci bacznie mnie obserwuje. Wszystko zauważą. Bardziej niż cokolwiek innego pragnę pokazać im, że można żyć zwycięskim życiem! Takie życie jest prawdą!

Fedora Lewis ma niespotykaną, promienną osobowość. Z obliczem pełnym ciepła i dobroci opowiada, w jaki sposób doszła do życia ukrzyżowanego z Jezusem.

– Gdy dorastałam, zauważyłam, że mam okropny temperament. Okropny… Och…! Mocny temperament! Pełny agresji! Jeżeli ktoś przycisnął na niewłaściwy guzik, to wszystko wychodziło na zewnątrz - opowiada z zaangażowaniem Fedora.

– Pamiętam, że często płakałam z tego powodu. Modliłam się: „Miły Jezu, kiedy z tym zakończę?” Mój ojciec mi powiedział – Tylko krzyż może cię uwolnić. A kiedy staniesz się wolną, kiedy prawda cię wyswobodzi, wtedy rzeczywiście będziesz wolna!

Pierwszą moją reakcją było: „Tato, nie wiem. Myślę, że chyba na zawsze taką pozostanę”.

– Krzyż rzeczywiście mnie uwolnił

Fedora nie potrafiła sobie wyobrazić, że może przestać się gniewać. Szczególnie będąc z rodzeństwem, odczuwała jak złość się w niej gotuje. Ale otrzymała odpowiedź na modlitwę. Otrzymała żywą wiarę w to, co Jezus mówi w Ew. Łukasza 9,23:

I powiedział do wszystkich: Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje mnie.

Fedora całkiem prosto uwierzyła w to, co przeczytała w Biblii. Otrzymała wiarę, że jest zupełnie możliwym naśladować Jezusa w swoim własnym życiu. Naśladować Tego, który zapierał samego siebie i zwyciężał każdego dnia – we wszystkich sytuacjach.

- Wiele razy upadałam, nie udawało mi się. Ale nie miałam zamiaru się poddać. W miarę upływu czasu, wiara wzrastała. Coraz częściej otrzymywałam zwycięstwo - opowiada, przyrównując te różne pokuszenia do udziału w wojnie. Coraz częściej osiągała zwycięstwo w tej wojnie, przeciwko gniewowi i irytacji, którą prowadzi się we własnym wnętrzu.

Co jest potrzebne, by dojść do prawdziwego życia? 

– Musiałam używać Słowa Bożego i stosować je w codziennym życiu, na przykład w domu – tam, gdzie najczęściej się złościłam.

Kiedy Fedora opowiada, wygląda to takie łatwe. Spokój i pewność w jej sposobie mówienia są zadziwiające i świadczą o tym, że to jest coś, czego wypróbowała i doświadczyła w praktyce. Ale w jaki sposób można dojść do takiego życia?

- Musiałam używać Słowa Bożego i stosować je w codziennym życiu, na przykład w domu – tam, gdzie najczęściej się złościłam.

Zastanawiałam się, czy jakieś konkretne Słowo Boże jej pomogło. Odpowiedź nadeszła szybko:
- Gdy byłam młoda, rozchodziło mi się o to, by „przyoblec się w zupełną zbroję Bożą”. By zwyciężyć we wszystkich okolicznościach, rzeczywiście potrzebowałam tarczy wiary, hełmu zbawienia i miecza Ducha, tak jak to jest napisane w Biblii.

Przywdziejcie całą zbroję Bożą, abyście mogli ostać się przed zasadzkami diabelskimi (…) A przede wszystkim, weźcie tarczę wiary, którą będziecie mogli zgasić wszystkie ogniste pociski złego; weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest Słowo Boże. W każdej modlitwie i prośbie zanoście o każdym czasie modły w Duchu i tak czuwajcie z całą wytrwałością i błaganiem za wszystkich świętych. (Efezjan 6, 11.16-18)

– Musiałam się przygotować do tej walki! – kontynuuje Fedora. – Modliłam się. Czytałam Słowo Boże. Czyniłam tak każdego dnia. Nie potrafiłam obyć się bez tego.

Fedora z zachwytem opowiada, jak z pomocą modlitw i Słowa Bożego, otrzymała pomoc i moc by ukrzyżować - zaprzeć się złych skłonności w swoim ciele. W miarę upływu czasu, wyraźnie odczuwała, że jej temperament był dla niej coraz mniejszym problemem. W zamian otrzymywała moc od Boga, by być cierpliwą i dobrą względem swojego rodzeństwa.

– Zwyciężając w ten sposób… - napełniała mnie ogromna radość!

– Zwyciężając w ten sposób… - napełniała mnie ogromna radość! - mówi z szerokim uśmiechem. - Tak to odczuwałam. Byłam bardzo radosna. Krzyż rzeczywiście mnie uwolnił. Gdy byłam starsza, mogłam powiedzieć: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowana; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus” (List do Galacjan 2,20).

Krzyż jest stale potrzebny

Fedora mówi prosto i z pełną spokoju pewnością siebie. Tym życiem żyje już od wielu lat i odważnie może poświadczyć, że to funkcjonuje. Ale czy doszła tak daleko, że krzyż nie jest jej już dłużej potrzebny?

– O nie! - odpowiada z serdecznym uśmiechem - Potrzebuję krzyża bardziej niż kiedykolwiek.

Chociaż Fedora osiągnęła zwycięstwo w wielu okolicznościach w życiu, mówi, że Bóg ciągle objawia jej nowe dziedziny, w których może dojść do głębszego oczyszczenia.

- Stale pracuję nad tą dziedziną, którą jest gniew. Osiągnęłam wiele zwycięstw, ale ciągle walczę z tym wrogiem. I wierzę, że osiągnę całkowite zwycięstwo nad gniewem. Z całego serca wierzę, że osiągnę zwycięstwo.

Będąc matką sześciorga dzieci, zdarza się, że jej stary temperament znowu się objawia. Kiedy dzieci się kłócą i wszystkie naraz czegoś od niej chcą, czuje, że znowu budzi się frustracja. Ale wtedy Fedora zna już taktykę walki. Wie, że nie musi ulec pokuszeniu i nie musi się zezłościć.

W swoim zapracowanym dniu, Fedora nie ma obecnie tyle czasu na czytanie Słowa Bożego jak wtedy, gdy była młodsza. Mówi jednak, że śpiewanie pieśni, które wzmacniają wiarę jest bardzo pomocne. Śpiewanie pieśni napisanych przez bogobojnych mężczyzn i kobiet, którzy prowadzili życie wierne Bogu, wnosi do domu dobrego ducha.

– Czasami zdarzają się sytuacje, które chcą doprowadzić mnie do tego, bym powiedziała: „Uciszcie się wszyscy!”, „Idźcie do swoich pokojów” - choć oczywiście czasem trzeba tak zrobić - wtrąca - ale najpierw to ja muszę stać się zupełnie spokojna, a wtedy mogę uspokoić moje dzieci - dodaje ze śmiechem.

– Wypróbuj to!

Na koniec pytam, co by powiedziała komuś, kto nie wierzy w moc krzyża i pomoc darowaną do tego, by zwyciężyć w pokuszeniach.

– Jeżeli nie wierzysz, to najpierw spróbuj! Spróbuj! A jeżeli to ci nie pomoże, to nie wiem… Byłabym bardzo zaskoczona - śmieje się.

– Ale spróbuj, gdyż Duch Święty jest pełen mocy, i może ci pomóc we wszystkich sytuacjach.